Pięć dni grozy. 68 lat temu mordercza mgła zabiła 12 tys. osób
20.11.2020 14:32
zabójcza mgła Fot. Shuttenstock (zdjecie poglądowe)

Gdyby nie fakt, że cała rzecz zdarzyła się naprawdę i została skrupulatnie udokumentowana, można by sądzić, że w 1952 w Londyn służył za plan filmowy horroru.

Przez pięć dni, od 5 do 9 grudnia 1952 roku powietrze w Londynie stało się śmiertelnie niebezpieczne. Całe miasto spowiła dziwna, przerażająca mgła, która ograniczyła widoczność do zaledwie metra.

Najbardziej tragiczny weekend w historii brytyjskiej stolicy

Początek grudnia 1952 roku był w Londynie bardzo zimny. Po kilku dniach intensywnych opadów śniegu, 4 grudnia wyjrzało słońce. Następnie Londyn nawiedziła gęsta mgła. Na samym początku przyzwyczajeni do takiej pogody Londyńczycy nie zdawali sobie sprawy z powagi zagrożenia i uznali ją za naturalne zjawisko. Jednak mgła utrzymywała się przez pięć dni nad miastem, powodując u mieszkańców problemy z oddychaniem. W efekcie jej działania śmierć poniosło tysiące ludzi.

Ówcześni mieszkańcy Londynu wspominają, że w niektórych miejscach miasta piesi nie byli w stanie zobaczyć swoich stóp. Krytyczna widoczność w mieście, mocno ograniczono wszelki transport, a wiele osób nie mogąc dojechać do domu, porzuciło swoje samochody na ulicach. Odwołano wiele wydarzeń kulturalnych. Na ulicach grasowali przestępcy. Odnotowano rekordową liczbę włamań i kradzieży.

Dokładna przyczyna i charakter mgły pozostały nieznane przez dziesięciolecia i stanowiły pożywkę dla wielu domniemań i teorii spiskowych.

Zagadka morderczej mgły

Ze względu na fakt, że grudzień 1952 był bardzo zimny, mieszkańcy Londynu zużywali dużo większe niż zwykle ilości węgla do ogrzewania mieszkań. Rozprzestrzenienie zanieczyszczonego powietrza poza miasto utrudniała także inwersja temperatury.
W konsekwencji powietrze zostało skażone wielkimi ilościami gazów oraz pyłu ze spalania węgla. Dodatkowo ogromny problemem stanowiła bardzo niska jakość używanego surowca, przez co do atmosfery dostawało się dużo szkodliwych substancji. W całym mieście ludzie zaczęli umierać lub ciężko chorować. Dodatkowo masowo ginęły różne zwierzęta

Jak doszło do tragedii?

W 2016 roku międzynarodowy zespół naukowców z Wielkiej Brytanii, USA i Chin ustalił, że kluczową rolę w incydencie odegrała obecność dwutlenku azotu, produktu spalania węgla kamiennego, który ułatwił powstawanie siarczanów. Drugim elementem było długie zaleganie mgły. Początkowo jej krople były duże i rozpuszczające się w nich siarczany tworzyły mocno rozcieńczony roztwór kwasu. Z czasem jednak woda parowała i stężenie kwasu siarkowego zwiększało się. W końcu miasto wypełniły maleńkie kropelki silnego kwasu, który z łatwością docierał do płuc.

Polecamy

12 tysięcy ofiar

Mgła, która doprowadziła do środowiskowej katastrofy oraz śmierci tysięcy londyńczyków okazała się być spowodowana smogiem. Większość jej ofiar zmarła na skutek niewydolności płuc oraz hipoksji. Oprócz tego bardzo wysokie stężenie dwutlenku siarki w atmosferze prowadziło do silnych uszkodzeń układu oddechowego oraz trwałego uszkodzenia oskrzeli, które w konsekwencji najczęściej kończyło się śmiercią.
Przez ten czas zmarło 4000 osób, a 150 000 trafiło do szpitali z objawami ciężkiej niewydolności oddechowej. W konsekwencji pięciu dni grozy zmarło w sumie aż 12 000 osób. Te wydarzenia przeszły do historii jako Wielki Smog Londyński i przez wiele lat pozostawały nie w pełni wyjaśnione.

Zobacz również: Pogodowa apokalipsa w Rosji. Wprowadzono stan wyjątkowy [WIDEO]

Romana Makówka
Romana Makówka Redaktor antyradia
Polub Antyradio na Facebooku
Logo 18plus

Ta strona zawiera treści przeznaczone tylko dla dorosłych jeżeli nie masz ukończonych 18 lat, nie powinieneś jej oglądać.