Pogoda
04.04.2019 12:27

Polacy zrzucili iPhone'a XS Max z wysokości 35 kilometrów. Trochę oszukiwali – dali mu spadochron [WIDEO]

To się nazywa test ekstremalny – iPhone XS max został przymocowany do balonu meteorologicznego i wyniesiony do stratosfery. Jak na telefon wpłynęła temperatura -35 stopni Celsjusza oraz opadanie wraz z ważącą niemal 2 kg kapsułą ze sprzętem nagrywającym eksperyment?

iPhone XS Max w stratosferze
foto: kadr z wideo

Okoliczności przyrody były dla telefonu Apple sprzyjające – balon meteorologiczny, do którego był przymocowany, pękł dość szybko. W rezultacie iPhone XS Max nie doświadczył prognozowanych przez specjalistów warunków, czyli temperatury -70 stopni Celsjusza.

Nie oznacza to oczywiście, że miał łatwo – poszybował w górę włączony, podczas gdy Apple jasno informuje, że nie zaleca używania iPhone’a XS Max w temperaturach ujemnych. Negatywnie wpływają one na pojemność akumulatorów.

Podniebna podróż w wykonaniu iPhone’a trwała łącznie około 2 godzin, z czego ostatnie pół godziny zajął powrót na Ziemię. Telefon i kapsuła ze sprzętem zostały co prawda zabezpieczone za pomocą małego spadochronu, jednak i tak w chwili lądowania ładunek poruszał się z prędkością 5 metrów na sekundę, czyli 18 kilometrów na godzinę - a wcześniej rozpędził się nawet do 250 km/h.

W jakim stanie wrócił ze stratosfery?

iPhone po upadku z samolotu
iPhone po upadku z samolotu
Przeczytaj także iPhone przetrwał upadek z samolotu

iPhone XS Max wysłany przez Polaków na wysokość 35 kilometrów

Wyczyn został zarejestrowany na filmie. Eksperyment został przeprowadzony przez jeden z największych sklepów komputerowych w Polsce, zawiera więc lokowanie produktu, o którym ostrzegamy przed seansem, który czeka poniżej.

Jak ekstremalne warunki wpłynęły na iPhone XS Max? Jak można było się spodziewać, telefon poddał się bardzo szybko – już po 16 minutach lotu po prostu się wyłączył w efekcie działania niskiej temperatury.

Gdyby telefon lądował bez spadochronu, to z bardzo dużym prawdopodobieństwem nie przetrwałby eksperymentu. Zapewnienie mu łagodnego (w porównaniu do swobodnego spadku) opadania, przy jednoczesnym chronieniu go zamknięciem w ramce, znacznie zwiększyły jego szanse – jak podają autorzy testu, siła upadku była analogiczna do zrzucenia iPhone’a XS Max z wysokości… 2 metrów.

Zobacz także: >> Farba na arbuzie chroni przed upadkiem z 5 metrów <<

Nawet mimo tych ograniczeń trzeba przyznać, że wytrzymałość iPhone’a XS Max robi dobre wrażenie – telefon po całej przygodzie włączył się bez problemów (miał tylko mocno rozładowane akumulatory), uszkodzeniu nie ulegał także ekran telefonu.

Co myślicie o takim teście?

Michał Tomaszkiewicz