Pogoda
12.12.2018 11:06

Przerwano prace nad filmem "Metro 2033", ponieważ studio chciało "zamerykanizować" produkcję

Jeszcze w 2012 roku studio Metro-Goldwyn-Mayer zakupiło prawa do stworzenia filmu na podstawie książki "Metro 2033" Dmitrija Głuchowskiego. Niestety między twórcą a koncernem pojawiły się różnice w wizji artystycznej. 

Metro 2033
foto: materiały prasowe

Książki z serii "Metro" zdobyły ogromną popularność i uznanie na całym świecie, a Dmitrij Głuchowski z miejsca wręcz stał się jednym z najbardziej rozpoznawalnych pisarzy młodego pokolenia. Dlatego też nikogo nie dziwiło, gdy twórczością Rosjanina zainteresowało się Hollywood, a konkretnie Metro-Goldwyn-Mayer, które w 2012 roku kupiło prawa do stworzenia filmu na podstawie pierwszej książki z cyklu, zatytułowanej "Metro 2033". 

Wszystko szło gładko, dopóki Amerykanie nie postanowili nieco pozmieniać świata przedstawionego przez Dmitrija Głuchowskiego w jego serii. Fani od początku bali się, że producenci z Hollywood nie docenią "rosyjskiego folkloru", metafor i klimatu, którym tak przesiąknięta jest twórczość Rosjanina. Niestety ich obawy się spełniły, a twórca wyjawił, że powiedział "stop", gdy zaproponowano, by akcję przenieść do postapokaliptycznego Waszyngtonu (oryginał rozgrywa się w Moskwie).

Film Metro 2033 jednak nie powstanie?

W wywiadzie z portalem VG24/7 Głuchowski wyjawił, że dla niego przeniesienie akcji do Waszyngtonu nie miało "żadnego sensu":

"

Wiele elementów nie pasuje po prostu do Waszyngtonu. W Waszyngtonie naziści nie mają sensu, komuniści nie mają żadnego sensu, Czarni nie mają sensu. Waszyngton jest właściwie miastem ludzi czarnoskórych. Nie chciałem, żeby skończyło się na takich skojarzeniach. To jest ogólna metafora ksenofobii, ale zupełnie nie jest to komentarz na temat Afroamerykanów. Musieli zastąpić Czarnych jakimiś przypadkowymi stworami, a jeśli potwory nie wyglądają jak ludzie, cały wątek ksenofobii nie ma sensu. A właśnie to dla mnie, jako człowieka o poglądach internacjonalistycznych, było arcyważne. Zrobili z tego bardzo sztampowy wątek. "

Autor powiedział również, że amerykańscy producenci byli przeciwni osadzeniu filmu w Moskwie, ponieważ ich zdaniem "większość Amerykanów woli opowieści o Amerykanach i rozgrywające się w Ameryce". Takie podejście nie spodobało się Głuchowskiemu, który zrezygnował ze współpracy z MGM i postanowił rozpocząć rozmowy z nowymi producentami. Na razie są one w początkowych fazach, w związku z tym nie mamy żadnych potwierdzonych informacji na temat potencjalnego filmu "Metro 2033". 

Metro Exodus - kiedy premiera gry?

Dmitrij Głuchowski zdradził też, że pokłada spore nadzieje w grze "Metro Exodus", która ma pomóc w promocji jego książek za oceanem. Czy to się uda? Tego dowiemy się dopiero po 22 lutego 2019 roku, gdy produkcja trafi na półki sklepowe. "Metro Exodus" będzie dostępne na pecety oraz konsole Playstation 4 i Xbox One.

Kamil Kacperski
Tagi: Gry