Pogoda
03.07.2020 12:40

Setki dilerów w rękach policji. Służby zhakowały „bezpieczne telefony” i przechwytywały rozmowy na żywo

Nikt nie zdaje sobie sprawy z permanentnej inwigilacji tak bardzo, jak ktoś mający coś do ukrycia. Z tego powodu przestępcy, a w szczególności handlarze narkotyków, szukają różnych sposobów na zniknięcie z cyfrowej mapy operatorów komórkowych. Sporo z nich kupowało specjalne, zaszyfrowane telefony, które jednak udało się złamać.

narkotyki
foto: Shutterstock

5500 zł za urządzenia, a następnie 1000 zł abonamentu: taką cenę płacili przestępcy za dostępny także w Polsce „bezpieczny telefon” EncroChat. Jego twórcy zapewniali, że zmodyfikowali jego oprogramowanie w taki sposób, że wszelka komunikacja oraz przechowywane w urządzeniu pliki są zaszyfrowane, a na dodatek w szybki sposób można zdalnie wykasować całą zawartość pamięci.

Była to idealna oferta dla osób, którym z różnych przyczyny zależało na jak najwyższym poziomie prywatności. Większą część klientów stanowili biznesmeni, dla których zachowanie w tajemnicy szczegółów umów handlowych jest priorytetem; całkiem pokaźna liczba urządzeń trafiła jednak do rąk przestępców, którzy ze złudnym jak się okazało poczuciem bezpieczeństwa otwarcie kontaktowali się ze sobą w sprawach na przykład przemycanych narkotyków.

pulpa ananasowa z kokainą
pulpa ananasowa z kokainą
Przeczytaj także Kokaina wartości 3 mld zł wykryta w zamrożonej pulpie ananasowej w Gdyni. Policjanci myślą, że jest jej więcej [WIDEO]

Przez kilka lat EncroChat rzeczywiście chronił swoich użytkowników przed podsłuchiwaniem. Gdy jednak systemem zainteresowali się specjaliści policyjni, znaleźli w nim lukę umożliwiającą zainstalowanie programu szpiegowskiego. Zyskali w ten sposób możliwość śledzenie w czasie rzeczywistym komunikacji przestępców, co pozwoliło na dokonanie spektakularnych akcji.

„Bezpieczne telefony” przestępców zhakowane przez policję. Funkcjonariusze śledzili planowanie przestępstw

EncroChat miał około 60 000 klientów. 700 z nich zostało w ciągu kilku ostatnich tygodni zatrzymanych, całkiem sporo zaś stwierdziło, że nie czują potrzeby posiadania żadnego telefonu i postanowiło wybrać się niespodziewanie na zasłużone wakacje do odległych, egzotycznych krajów, które do ekstradycji nie podchodzą entuzjastycznie.

Francuska i holenderska policja pochwaliły się wspólną akcją, którą prowadziły od marca 2020 roku. Dzięki przejęciu kontroli nad infrastrukturą EncroChat służby mogły rozesłać do telefonów aktualizację oprogramowania, która przechwytywała korespondencję, zanim była szyfrowana i wysyłana.

Przestępcy czuli się dzięki EncroChat tak bezpiecznie, że używali prawdziwych nazw towarów, prawdziwe lokalizacje spotkań czy dostaw, a nawet… wysyłali sobie rodzinne zdjęcia. Wskutek działania służb, dzięki przechwytywanym w czasie rzeczywistym wiadomościom, udało się kilka razy uderzyć bardzo boleśnie w interesy grup przestępczych. W Holandii przejęto 8 ton kokainy. 1,2 tony tony metaamfetaminy i 20 milionów euro w gotówce; udało się też zlikwidować 19 laboratoriów produkujących narkotyki. W Wielkiej Brytanii przestępcy stracili 2 tony narkotyków i 54 miliony funtów w gotówce.

Wśród przejmowanych wiadomości znajdował się informacje o dostawach i miejscach przechowywania narkotyków, sposobach prania brudnych pieniędzy, a nawet zlecenia zabójstwa. W wyniku akcji zatrzymano ponad 700 osób w Wielkiej Brytanii, Norwegii, Szwecji, Francji i Holandii.

Zobacz także: Zamówiła przez sieć dwie sukienki, przyszło 25 000 tabletek ecstasy 

Boicie się, że ktoś was podsłuchuje?