Silent Hill istnieje naprawdę. Miasteczko płonie nieprzerwanie od 1962 roku

19.01.2021 12:56
Silent Hill istnieje naprawdę Fot. Kadry z filmu Silent Hill / EAST NEWS

Opętane miasteczko Silent Hill istnieje naprawdę. Odważylibyście się je zwiedzić?

Koszmarna, spowita we mgle osada istnieje naprawdę i nazywa się Centralia. Za jej upiorny wygląd i koszmar, który trwa od maja 1962 roku nie odpowiadają złe moce. Winna jest katastrofa ekologiczna, która może trwać nawet kolejne 250 lat.

Miasteczko Silent Hill istnieje naprawdę

Centralia znajduje się w amerykańskim stanie Pensylwania, a jej historia sięga XVIII wieku. Właśnie wtedy koloniści za około 800 000 dolarów odkupili od Indian ziemię, na której powstało miasteczko. Jak się potem okazało, na tym terenie występują obfite złoża węgla na niewielkich głębokościach. Miasteczko szybko się rozrosło i zaludniło.

Powstała linia kolejowa i 5 kopalni, które na skutek krachu giełdowego w 1929 roku zamknięto. Jednak prace wydobywcze nadal trwały. Górnicy próbowali wydobywać węgiel na własną rękę. Wykorzystywali w tym celu pozostawione bez zabezpieczenia nieczynne szyby. Utworzono również odkrywkę, z której wydobywano węgiel. Wiele lat później powstało w tym miejscu składowisko śmieci, które doprowadziło do tragedii.

Wielki podziemny pożar

27 maja 1962 roku, grupa strażaków, na wyraźne polecenie rady miasta, podpaliła wysypisko śmieci. Brzemienną w skutkach decyzję podjęto by szybko uprzątnąć okolice cmentarza przed Dniem Pamięci. Ogień wymknął się spod kontroli i przez przypadek zajął śmieci w opuszczonej kopalni. Pożar bardzo szybko się rozprzestrzenił podpalając główną żyłę pokładów węgla, która w części przebiegała pod miastem. Ugaszenie pokładów węgla stało się niemożliwe.

Przez kolejne 20 lat ludzie toczyli nierówną walkę z ogniem. Kopalnię próbowano ugasić zalewając ją wodą z tzw. popiołem lotnym i kopiąc nowe szyby w celu odcięcia źródła ognia. Od 1965 roku do 1972 roku wydrążono ich ponad 1600. Do ziemi wpompowano ponad 120 ton popiołu lotnego. W 1980 roku United States Bureau of Mines ostatecznie ogłosiło, że należy się poddać. Pożaru nie da się ugasić i może on trwać jeszcze przez kolejne 250 lat.

Przerażające skutki pożaru

Również w 1980 roku zdecydowano się na ewakuowanie i przeniesienie 27 rodzin z najbardziej zagrożonych terenów. W 1984 roku kongres przyznał ponad 42 miliony dolarów na dalszą ewakuację. Większość mieszkańców opuściła miasto − liczba mieszkańców przed katastrofą wynosiła 1 435 osób, w roku 1981 - 1000 osób, obecnie mieszka tam ich kilka. Na miejscu pozostały głównie osoby starsze, które nie chciały się wyprowadzić z rodzinnych domów. Na chwilę obecną Centralia to miejscowość o najmniejszej liczbie ludności w Pensylwanii.
 

Węgiel płonący pod ziemią emituje ogromne ilości tlenku węgla (czadu) oraz CO2, a także powoduje zapadanie się terenu. Niektóre dziury sięgają do nawet 50 metrów. Szczelin powstaje coraz więcej, a trujący gaz wydobywa się z nich na powierzchnię. Temperatura pod ziemią wynosi ponad 730 stopni Celsjusza. Temperatura gleby w najgorętszych miejscach przekracza 60 stopni ale odnotowano też skrajne wyniki rzędu 102 stopni. Wszystkie studnie w tym rejonie zostały skażone.

Inna przerażająca katastrofa ekologiczna, która nawiedziła południe Stanów Zjednoczonych w latach 30. ubiegłego wieku, przeszła do historii jako "Brudne lata trzydzieste". Zobacz, co spowodowało ten kataklizm!

Zobacz również: Polskie „Stranger Things”. Przerażający przypadek dziewczynki z Sosnowca

Romana Makówka
Romana Makówka Redaktor antyradia
Polub Antyradio na Facebooku
CZYTAJ TAKŻE
Logo 18plus

Ta strona zawiera treści przeznaczone tylko dla dorosłych jeżeli nie masz ukończonych 18 lat, nie powinieneś jej oglądać.