Pogoda
08.07.2020 10:58

Tajne kopalnie uranu na Śląsku. Od ręcznego segregowania rudy górnikom schodziła skóra, wypadały włosy i zęby

W Kowarach, Radoniowie i Miedziance przez lata działały tajne kopalnie wydobywające uran do bomb jądrowych. Nieświadomi niebezpieczeństwa górnicy pracowali bez odpowiednich zabezpieczeń, za co drogo zapłacili.

wybuch atomowy w mieście
foto: Shutterstock

Gdy po II wojnie światowej wybuchła gorączka zbrojeń nuklearnych, ZSRR zorientowało się, że nie ma na swoim terenie udokumentowanych złóż uranu-235, niezbędnego do konstruowania ładunków jądrowych.

Związek Radziecki zaczął więc szukać surowców w krajach, które stały się od niego zależne. Na celowniku znalazła się Polska, gdzie w Sudetach namierzono rudę uranu. W trzech miejscowościach powstały tajne kopalnie, które wydobywały dla ZSRR materiał radioaktywny do produkowania bomb.

wybuch bomby atomowej
wybuch bomby atomowej
Przeczytaj także Rosjanie ugasili pożar wybuchem bomby atomowej. Mają rozmach... [WIDEO]

Kowary stały się miejscem szczególnym historii zbrojeń atomowych: wybudowany tam kompleks wcześniej zaopatrywał w uran Niemcy, którzy jeszcze w czasie II wojny światowej próbowały stworzyć własną broń jądrową.

Tajne kopalnie uranu w Polsce. Zaopatrywały program jądrowy ZSRR

Współpraca z ZSRR – uran był do Związku Radzieckiego sprzedawany, aczkolwiek nad opłacalnością umowy trwają wśród historyków dyskusje – była najbardziej intensywna w latach 50. XX wieku. Z dokumentów wynika, że z Polski wyjechało wtedy 720 ton uranu, co stanowiło około 3% całkowitego zaopatrzenia dla radzieckiego programu nuklearnego.

Żeby utrzymać działalność kopalni w tajemnicy, w dokumentach nigdy nie wpisywany słów :uran” albo „ruda uranu”. Zamiast tego stosowano oznaczenia R2 i P-9, mówiono także o pozyskiwaniu „metali niezależnych”. Ruda była wywożona do ZSRR jako „ziemia odpadowa”. Funkcjonowanie kopalni oraz badania geologiczne mające znaleźć nowe złoża uranu 235 finansowane były przez sowietów.

Jak wynika z dokumentów, w kopalni nie stosowano praktycznie żadnych środków bezpieczeństwa. Górnicy segregowali rudę gołymi rękami; w sortowni zatrudniano nawet kobiety w ciąży. Największym niebezpieczeństwem nie był jednak uran, tylko radon.

Górnicy i pracownicy kopalni po latach chorowali często na raka płuc; najbardziej jaskrawym przypadkiem wpływu pracy w kopalni uranu na zdrowie był przypadek mężczyzny, któremu wskutek pracy w sortowni i trzymaniu rudy w rękach schodziła z nich skóra, cierpiał na bóle głowy i „chroniczną niemoc”. Inne relacje mówią o wypadaniu zębów, włosów oraz paznokci.

Kopalnie zamknięto na początku lat 60. XX wieku, gdy okazało się, że w Polce nie ma większych złóż uranu. Co ciekawe, po latach w kopalni Kowary uruchomiono uzdrowisko: radon, który w dużym stężeniu jest szkodliwy, w mniejszych dawkach ma właściwości prozdrowotne.

Zobacz także: Rząd podał datę uruchomienia w Polsce elektrowni atomowej. Zbudują ją Amerykanie 

Odwiedzilibyście taką kopalnię?