Tarnobrzeg: Chcesz otrzymać skierowanie do specjalisty? Uderz kijem w parapet przychodni

05.10.2020 17:15
Tarnobrzeg: Chcesz otrzymać skierowanie do specjalisty? Uderz kijem w parapet przychodni Fot. Shutterstock (zdjęcie poglądowe)

W Tarnobrzegu, by dostać skierowanie do specjalisty, należy uderzyć specjalnie przygotowanym kijem w okno przychodni.

Absurdalnych sytuacji w dobie koronawirusa nie brakuje. Tym razem mamy dla Was historię z przychodni w Tarnobrzegu.

W celu uzyskania skierowania do specjalisty uderz kijem w parapet przychodni

Pod oknem, z tyłu budynku przechodni w Tarnobrzegu, stoi długi kij oparty o elewację. Jak twierdzą internauci służy on do "kontaktu" z pielęgniarkami.

Po uderzeniu kijem w parapet okienko się otwiera i pani rzuca skierowanie

 – relacjonuje portalowi NadWisłą24 internautka.

Przeczytaj także

Opisywana przez kobietę sytuacja, ma miejsce w przychodni lekarza rodzinnego, znajdującej się w Przychodni nr 3.

To, że dodzwonić się tam nie można, to jest jedna sprawa, ale oni już przeginają całkowicie. Z powodu pandemii koronawirusa, przychodnia ta zamknęła się po prostu dla pacjentów na "cztery spusty". Jeśli ktoś jest umówiony na konkretną godzinę do specjalisty, to dzwoni dzwonkiem i jest wpuszczany do środka. Natomiast do mojego lekarza rodzinnego dostać się nie mogę, jedyną opcją jest teleporada.

– twierdzi rozgoryczona pacjentka w rozmowie z portalem.

Niektórzy próbują się dodzwonić po trzy dni, bo telefon jest cały czas zajęty. Jak się już dodzwonisz, to pielęgniarka rejestruje Cię na teleporadę, ale wyznacza godzinę, o której należy dzwonić, np. proszę zadzwonić po pierwszej. I znów sytuacja się powtarza, bo jest cały czas zajęte. Mając wyznaczoną teleporadę, możesz się po prostu nie dodzwonić. Człowiek chory wisi na telefonie.

– opisuje panujące w Przychodni nr 3 zasady.

Przeczytaj także

Jednak jak się okazuje, nie jest to koniec problemów chorych. Dalsza część procedur to istne kuriozum!

Chcąc odebrać skierowanie, pacjent nie zostaje wpuszczony do środka, tylko idzie na tyły przychodni, przez trawnik, przedziera się między drzewami, aż dochodzi do okna, obok którego stoi taki duży kij. Ponieważ okna od parapetu są na wysokości ok.1.80-1,90 m, to bierze się ten kij i wali się w parapet. I ktoś jak to usłyszy, to otwiera okno i pyta „po co” i po uzyskaniu odpowiedzi, rzuca to skierowanie przez okno. Pomijając fakt, że jest to po prostu upokarzające, to w przypadku deszczu, czy wiatru, skierowanie może się po prostu zniszczyć. Ja jestem młoda i mogę biegać za skierowaniem po osiedlu, a co mają zrobić starsze, schorowane osoby. Przecież te przychodnie są publiczne, i za nasze pieniądze społeczne kiedyś wybudowane i do czego to dochodzi? Żebyśmy w XXI wieku biegali po trawnikach i kijem walili w okno po skierowanie?

– twierdzi internautka.

Kolejna mieszkanka Tarnobrzega opowiada, że spora część pacjentów nie radzi sobie z absurdalną procedurą.

Podeszłam pod to okno odebrać skierowanie, niestety parapet był za wysoko dla mnie. Zadzwoniłam po męża, który na szczęście jest wysoki i mógł postukać w parapet i w ten sposób dać znać o naszej obecności.

Portal nadwisla24.pl starał się dowiedzieć, dlaczego stosowane są takie praktyki. Niestety, mimo wielu prób, dziennikarzom nie udało się dodzwonić do przychodni.

Źródło: nadwisla24.pl

Zobacz również: Ksiądz spadł na 300-letni dąb. Krzyknął "Jezus Maria!" i przeżył

Romana Makówka
Romana Makówka Redaktor antyradia
Polub Antyradio na Facebooku
CZYTAJ TAKŻE
Logo 18plus

Ta strona zawiera treści przeznaczone tylko dla dorosłych jeżeli nie masz ukończonych 18 lat, nie powinieneś jej oglądać.