„Tenet”: Nolan kupił i wysadził w filmie prawdziwego Boeinga 747. Wyszło taniej, niż robienie efektów

28.05.2020 16:34
„Tenet”: Nolan kupił i wysadził w filmie prawdziwego Boeinga 747. Wyszło taniej, niż robienie efektów Fot. materiały prasowe WB

Christopher Nolan znany jest z zamiłowania do używania w swoich filmach praktycznych efektów i unikania nadmiernego używania efektów komputerowych. „Tenet” jest tego najlepszych przykładem: reżyser wysadził na planie prawdziwy samolot, zamiast korzystać z CGI. Wyszło taniej.

Rozpoczęło się podgrzewanie oczekiwań przed premierą najnowszego filmu Nolana. „Tenet” ma zadebiutować w kinach – przełożona data premiery to 17 lipca 2020. Zostanie ona dotrzymana, jeśli sytuacja z pandemią nie pogorszy się.

W Polsce od 6 czerwca 2020 będą mogły działać kina, o ile na sali kinowej zajętych będzie nie więcej niż połowa miejsc. Analogiczne rozwiązania pojawią się też zapewne w innych krajach, dzięki czemu branża filmowa będzie mogła przestać wstrzymywać oddech i łyknąć trochę pieniędzy ze sprzedaży biletów.

Przeczytaj także

Promocja „Teneta” już się zaczęła, dzięki czemu dowiedzieliśmy się ciekawego szczegółu związanego z nadchodzącym widowiskiem. Christopher Nolan kupił bowiem i wysadził na planie w powietrze prawdziwy samolot, co na dodatek wyszło taniej, niż stworzenie tej sceny komputerowo.

„Tenet”: Nolan wysadził prawdziwy samolot. Scena wygląda lepiej i kosztowała mniej niż CGI

Intryga „Teneta” trzymana jest w tajemnicy, dostaliśmy jednak do przeanalizowania napakowany akcją zwiastun. Jedną z bardziej spektakularnych scen jest wybuch samolotu, który zderza się z hangarem.

Przeczytaj także

Nolan chciał początkowo zbudować miniaturki, nakręcić scenę, a potem doprawić ją do smaku grafiką komputerową. Rozważał także użycie pełnego CGI. Ostatecznie jednak, dzięki przypadkowi, magia kina będzie znacznie bardziej prawdziwa.

Planowałem użyć modeli w kombinacji z efektami specjalnym. Podczas szukania lokacji do zdjęć w Kalifornii zespół odkrył ogromne cmentarzysko samolotów. Zrobiliśmy krótkie obliczenia i okazało się, że bardziej opłacalne będzie kupienie prawdziwego samolotu pełnym rozmiarze i nakręcenie prawdziwej sceny kamerami, niż budowanie modelu lub stworzenie ujęcia w CGI.

Nolan przyznał, że decyzja o zakupie Boeinga 747 była impulsem i nakręcenia prawdziwej sceny wybuchu nie było w początkowych planach.

Historia zatoczyła tutaj ciekawe koło: efekty specjalne stworzono miedzy innymi dlatego, że były tańsze od kręcenia scen w rzeczywistości. Teraz okazało się, że udawanie stało się droższe, niż robienie czegoś naprawdę.

Zobacz także: "Tenet": nawet gwiazdor nowego dzieła Christophera Nolana nie ma pojęcia, o czym jest film 

Michał Tomaszkiewicz Redaktor antyradia
Polub Antyradio na Facebooku
Logo 18plus

Ta strona zawiera treści przeznaczone tylko dla dorosłych jeżeli nie masz ukończonych 18 lat, nie powinieneś jej oglądać.