Pogoda
29.06.2016 09:59

UE chce dzielenia witryn na lepsze i gorsze

Ponad 7 tys. europejskich stron internetowych protestuje przeciwko przepisom, które chce wprowadzić Unia Europejska. Jeśli proponowane zapisy nie zostaną zmienione, powstaną narzędzia pozwalające nawet na cenzurowanie internetu.

UE chce dzielenia witryn na lepsze i gorsze
foto: kadr z wideo

Akcja nosi nazwę „EU Slowdown” i jak deklarują jej organizatorzy, ma za zadanie utrzymać neutralność sieci – założenie, że wszystkie strony internetowe i usługi online traktowane są przez operatorów telekomunikacyjnych jednakowo i mają równy dostęp do przepustowości łącz.

Może się to zmienić, jeśli w Unii Europejskiej zaczną obowiązywać zaproponowane przepisy. Dają one możliwość tworzenia szybkich i wolnych połączeń dla wybranych usług, a to z kolei może wpływać na ich dostępność dla internautów.

Łatwo wyobrazić sobie sytuację, gdy giganci internetowi dogadają się z dostawcami sieci w sprawie preferencyjnego traktowania i filmy oglądane w serwisie YouTube będą odtwarzać się płynnie, podczas gdy wideo w młodych, konkurencyjnych serwisach będzie ładować się tak wolno, że wręcz uniemożliwi ich obejrzenie. Jak bardzo taka sytuacja może frustrować i zniechęcać użytkowników, widać chociażby po narzekaniach na transmitujący mecze EURO 2016 w internecie serwis ipla.tv.

Protestujący wskazują ponadto na niebezpieczeństwo podzielenia użytkowników internetu na lepszych (płacących więcej) i gorszych (ponoszących niższe opłaty za dostęp do sieci). Obecnie operatorzy mogą kusić większym limitem transferu oraz wyższą teoretyczną przepustowością łącza, nie mogą jednak zarezerwować jego części dla tylko i wyłącznie danego użytkownika (takie oferty istnieją, ale są kierowane do firm płacących za tego rodzaju usługę dostęp krocie).

Możliwość manipulowania szybkością, z jaką serwowane są wybrane usługi może także zniechęcić firmy telekomunikacyjne do inwestowania w nową infrastrukturę – zamiast polepszać parametry łącza, będą one mogły zgodnie z prawem nałożyć limity na przykład na oglądanie filmów na Netfliksie.

Spowolnienie transferu danych z wybranej strony może doprowadzić w praktyce do jej niedostępności dla internautów, co otwiera możliwość cenzurowania niewygodnych treści.

UE przekonuje, że takie możliwości mają zapobiec powstawaniu „zatorów transferowych” i będą wykorzystywane przez dostawców internetu dla „zapewnienia odpowiedniej jakości świadczonych usług”.

foto: materiały prasowe

Protest polegający na wyświetlaniu banera z animacją ładowania danych korzystającą z symbolu Unii Europejskiej – kręgu z gwiazd – ma trwać do 18 lipca 2016. Organizatorzy zachęcają do wysłania do UE listu z krytyką proponowanych przepisów - wystarczy podać adres e-mail i kliknąć na przycisk „Wyślij”.

Podobnie kontrowersyjne powstały także w Polsce. Ustawa antyterrorystyczna, nakazująca między innymi imienną rejestrację wszystkich kart SIM, ma zapisy o możliwości zablokowania wyświetlania strony bez konieczności zdobycia zezwolenia ze strony sądu. Ustawa hazardowa proponuje podobny mechanizm, nazwany Rejestrem Stron Niedozwolonych.

Czy dzielenie stron na lepsze i gorsze to dobry pomysł UE?

Michał Tomaszkiewicz
Tagi: Internet