Pogoda
07.05.2020 14:50

Uważajcie na treść swoich postów w weekend. Nawet 1 000 000 zł kary za złamanie ciszy wyborczej

Wybory prezydenckie wyznaczone na 10 maja 2020 najprawdopodobniej się nie odbędą, ale cisza wyborcza będzie obowiązywać. A jej złamanie można słono zapłacić, szczególnie jeśli opublikuje się w sieci sondaż wyborczy.

urna wyborcza
foto: PIOTR DZIURMAN/REPORTER

W 2020 roku przyszło nam żyć w naprawdę ciekawych czasach. Jeden po drugim odwiedzają nas kolejni jeźdźcy apokalipsy: do epidemii COVID-19 dołączyła susza stulecia, na imprezę wpadły także wybory prezydenckie, które jednak wyjątkowo nie potrafiły zagrzać sobie u nas miejsca.

Nic nie wskazuje na to, że 10 maja 2020 roku, zgodnie z wyznaczoną w lutym 2020 roku datą, wybory na prezydenta zostaną przeprowadzone. Bałagan legislacyjny sprawił, że nie do końca wiadomo kto, jak i dlaczego miałby takie wybory przeprowadzić.

premier Mateusz Morawiecki z filiżanką w Sejmie
premier Mateusz Morawiecki z filiżanką w Sejmie
Przeczytaj także Rząd w ostatniej chwili zmienił listę likwidowanych obostrzeń. Zrezygnowano z najbardziej absurdalnej zasady

Ponieważ żyjemy jednak w państwie prawa, przynajmniej część przepisów dotyczących wyborów ma być respektowana. W związku z tym od północy z piątku na sobotę do niedzieli wieczorem w Polsce obowiązywać będzie cisza wyborcza, w czasie której pod groźbą dotkliwej kary pieniężnej nie można prezentować żadnych treści dotyczących kandydatów. Za złamanie zakazu grozi nawet milion zł kary.

Cisza wyborcza podczas wyborów na prezydenta w maju 2020. Czego nie można robić?

Artykuł 107 Kodeksu wyborczego mówi jasno: cisza wyborcza obowiązuje w dzień głosowania oraz w jego przeddzień, czyli w przypadku wyborów na prezydenta RP 9 i 10 maja 2020 roku. Wybory nie zostały odwołane, prawo nakazuje więc egzekwowanie zapisów Kodeksu.

Podczas ciszy wyborczej zabronione jest „prowadzenie agitacji wyborczej, w tym zwoływanie zgromadzeń, organizowanie pochodów i manifestacji, wygłaszanie przemówień oraz rozpowszechnianie materiałów wyborczych”. Jeśli więc ktoś opublikuje w weekend mema dotyczącego wyborów i kandydatów, albo co gorsza przypomni co o szansach ich wygranej mówiły sondaże, musi liczyć się z wysoką karą pieniężną.

Posłuchaj podcastu

Za agitację na rzecz kandydata, rozpowszechnienie materiałów wyborczych (na przykład ulotki), a nawet rozmawianie publiczne o kandydaturach, można zapłacić od 20 do 5 000 zł. Znacznie dotkliwsze kary spotkają osoby, które opublikują sondaż wyborczy: tutaj cennik wynosi już od 500 000 do 1 000 000 zł.

Warto o tym pamiętać i powstrzymać się przed sarkastycznymi komentarzami dotyczący wyborów, które niby są, ale jakoś ich nie ma: budżet państwa czeka na ratunek z każdej możliwej strony.

Zobacz także: 5000 zł kary za podlanie ogródka i umycie samochodu. Władze biorą się za walkę z suszą stulecia 

Będziecie respektować ciszę wyborczą?