Warszawa: Nawiedzony dom przy Szeligowskiej. Czy przerażające legendy są prawdziwe?

16.03.2021 19:01
Nawiedzony dom w Warszawie Fot. Shutterstock (zdjęcie przykładowe)

Adres Szeligowska 32 zna każdy miłośnik opowieści niesamowitych. Legendarny na Bemowie (i nie tylko) dom ma naprawdę niezwykłą i przerażającą historię.

Chyba każdy słyszał opowieści o nawiedzonych domach i o strasznych historiach z nimi związanych. Właśnie taką historię kryję w sobie dom przy ulicy Szeligowskiej 32 w Warszawie.

Nawiedzony dom w Warszawie na ulicy Szeligowskiej

Niegdyś położony nieco na odludziu budynek miał przerażająca historię. W drugiej połowie lat 80. ubiegłego wieku doszło tam do prawdziwej tragedii - ojciec zamordował całą rodzinę, a następnie sam popełnił samobójstwo.

Co było przyczyną dramatu, który wydarzył się wiosną w 1986 roku? Jak możemy przeczytać w artykule Bartłomieja Mostka "Prawdziwa historia nawiedzonego domu", budynek zamieszkiwały dwie rodziny. 41-letni Janusza S., jego żona Aldona oraz dwoje dzieci: 13-letnia Patrycja i 10-letni Eryk mieszkali w jednej części domu. Tuż obok żyła matka Janusza Alicja oraz jej córka Danuta. 25 kwietnia 1986 roku budynku doszło do ogromnego pożaru. Gdy go ugaszono, w salonie znaleziono zwłoki rodziców. Janusz i Aldona zginęli od strzału w głowę, a broń, z której dokonano morderstwa, znajdowała się obok nich. Na terenie posesji znaleziono równie kanister po benzynie, którą podpalono dom. Eryk leżał martwy w swojej sypialni. Został zastrzelony. Taki sam los spotkał również jego siostrę. Patrycja leżała skulona w kącie swojego pokoju. Również zastrzelona.

W pokoju stołowym obok siebie leżały zwłoki kobiety i mężczyzny, a przy jego nogach leżała strzelba. Podłoga została oblana benzyną, zaś obok stołu stał otwarty kanister. Kobieta zginęła od postrzału szyi, mężczyzna zaś został postrzelony w część żuchwową twarzy. W sąsiedniej sypialni, na łóżku, twarzą do poduszki leżał ubrany w piżamę chłopiec. Gdyby nie rozległa rana postrzałowa pleców, można by pomyśleć, że śpi. W ostatnim pokoju wciśnięta w kąt skulona w pozycji embrionalnej klęczała nastoletnia dziewczyna. Miała na sobie nocną koszulę, z której boku płynęła krew. Jak później stwierdzono, strzał z broni myśliwskiej przebił na wylot jej ramię, a następnie zmiażdżył serce […].

 - pisał w swoim reportażu Bartłomiej Mostek.

Historia nawiedzonego domu w Warszawie

Kto strzelał? Oficjalnie zbrodnię popełnił Janusz, jednak mieszkańcy, aby ośmieszyć MO, twierdzili, że zbrodnia była efektem nakrycia przez mieszkańców włamywaczy podczas kradzieży, a milicja nie umiała wykryć sprawców.
Niemal natychmiast po tragedii okoliczni mieszkańcy zaczęli opowiadać sobie przerażające historie na temat domu. Plotki rozchodziły się lotem błyskawicy. Zdaniem niektórych dom stał się przeklęty i nawiedzony.

Krąży opowieść, że wieczorami w oknach tego domu nieraz widać poświatę od włączonego telewizora a nieraz dochodzi stamtąd muzyka. Podobno nawet bezdomni boją się tam zamieszkać. Czy to prawda? Sprawdźcie sami.

Nawiedzony dom na Szeligowskiej - podobno jest taki, idąc od ul.Lazurowej. Nikt kto tam mieszkał, długo nie wytrzymał, nawet bezdomni.

Zawsze jak wracam z pracy, to widzę, jak w oknie stoi malutki chłopiec.

- pisali internauci.

W 2012 roku zrujnowany dom przy Szeligowskiej 32 kupił deweloper. 5 stycznia 2013 roku dom niemal doszczętnie strawił pożar. Na miejsce przyjechało 7 zastępów straży pożarnej, policja i pogotowie. Akcja trwała ponad 2 godziny. Po budynku zostały tylko zgliszcza. Obecnie stoi tam osiedle, którego mieszańcy nie skarżą się na zjawiska nadprzyrodzone.

Źródło: newsbook.pl

Zobacz również: Niepokojące nagranie ze Śląska. Kamera nagrała ducha? [WIDEO]

Romana Makówka
Romana Makówka Redaktor antyradia
Polub Antyradio na Facebooku
CZYTAJ TAKŻE
Logo 18plus

Ta strona zawiera treści przeznaczone tylko dla dorosłych jeżeli nie masz ukończonych 18 lat, nie powinieneś jej oglądać.