"Wonder Woman. Martwa ziemia" - [RECENZJA KOMIKSU]

20.08.2021 12:42
Wonder Woman. Martwa ziemia Fot. Wonder Woman. Martwa ziemia - Egmont Polska/materiały prasowe

"Wonder Woman. Martwa ziemia" to miniseria Marvela opowiadająca alternatywne losy przyszłości świata DC. Czy warto sięgnąć po nowy album wydany przez Egmont?

Wonder Woman to jedna z czołowych bohaterek uniwersum DC. Mimo to wciąż stoi w cieniu dwóch gwiazd wydawnictwa - Batmana i Supermana. W roku 2020 światło dzienne ujrzała czterozeszytowa mini seria wydana w Polsce jako "Wonder Woman. Martwa ziemia". Czy komiks autorstwa Daniela Warrena Johnsona i Mike'a Spicera jest warty uwagi?

Komiksy superbohaterskie bardzo często wykorzystują wątek alternatywnych światów, by wyjść poza sztywne ramy kanonicznego uniwersum i pobawić się postacią oraz sztampową konwencją. Nie inaczej jest w przypadku tomu "Wonder Woman. Martwa ziemia", który wydawnictwo Egmont wypuściło w ramach cyklu DC BLACK LABEL. Jest to kolejna pozycja ukazująca nieco mroczniejsze i poważniejsze ujęcie dobrze znanych postaci. Dzięki wykorzystaniu alternatywnej linii czasowej Johnson mógł pozwolić sobie na więcej niż w regularnie ukazujących się przygodach Wonder Woman i całkowicie odmienić rzeczywistość, w której funkcjonuje tytułowa bohaterka.

Wonder Woman. Martwa ziemia - Egmont Polska/materiały prasowe Fot. foto: Wonder Woman. Martwa ziemia - Egmont Polska/materiały prasowe

Akcja komiksu "Wonder Woman. Martwa ziemia" rozgrywa się w postaopaklitpycznej przyszłości. Świat został doszczętnie zniszczony, a grupki ludzi próbują przetrwać w nieprzyjaznych warunkach. Brak prądu, pożywienia  i ochrony przed zjawiskami atmosferyczny to nie jedyne zagrożenia. Ludzkość jest nieustannie atakowana przez przerażające potwory nazwane Hydrami. W takiej rzeczywistości po dekadach uśpienia budzi się Diana, która jest zszokowana tym, co stało się z Ziemią.

Wonder Woman odkrywa, że wszyscy jej przyjaciele nie żyją, a ludzkość jest jeszcze bardziej wrogo nastawiona, niż przed apokalipsą. Mimo tego postanawia pomóc jednej ze społeczności, która początkowo traktuje ją jak zagrożenie. Szybko staje się postacią mesjańską, która inspiruje mieszkańców kolonii o nazwie Nowa Nadzieja do walki o lepsze jutro. Postanawia zabrać ocalałych na Temiscyrę - wyspę zamieszkaną niegdyś przez Amazonki.

Początkowo przewidywalna fabuła zmienia się o 180 stopni w połowie serii. Scenarzysta zastosował sprytny plot twist, który urozmaica fabułę, odziera Dianę z bycia chodzącym ideałem i zmusza bohaterkę do zmierzenia się z własnymi demonami z przeszłości. Trzonem komiksu "Wonder Woman. Martwa ziemia" jest wątek odkupienia, którego Diana stara się nauczyć mieszkańców Ziemi. W jej życiu pojawia się jednak moment, w którym sama musi zastosować się do swoich nauk, co okazuje się większym wyzwaniem, niż mogłaby przypuszczać. Wonder Woman pokazuje więc swoją ludzką stronę, co udowadnia, z jaką umiejętnością Johnson operuje stworzoną przez siebie historią.

Wonder Woman. Martwa ziemia - Egmont Polska/materiały prasowe

Scenariusz nie jest może powalający, ale nadal zdecydowanie perfekcyjnie skonstruowany. Każdy element fabuły znajduje się we właściwym miejscu i zgodnie z zamierzeniem twórców uderza w odpowiednie tony. Ciekawie zarysowane są również postacie. Na pierwszy plan wybija się oczywiście Wonder Woman, ale ważne role pełnią też matka protagnonistki - Hipolita oraz zupełnie nowe postacie - Dee, a także posiadający wiele cech antagonisty Theyden. Nie zabrakło też gwiazd DC - Batmana i Supermana, którzy są istotni dla fabuły, ale pojawiają się jedynie w retrospekcjach, którymi Johnson bardzo umiejętnie operuje, stopniowo ujawniając prawdę na temat katastrofy, która zniszczyła świat.

"Wonder Woman. Martwa ziemia" to historia postapokaliptyczna, więc warto przyjrzeć się temu elementowi komiksu. Wizja zniszczonej przed wieloma dekadami planety jest typowa dla tego typu historii. Johnson nie zaskakuje pomysłem na ukazanie zrujnowanej Ziemi, co nie oznacza jednak, że jest to minus opowieści. Po prostu twórca skupił się bardziej na innych aspektach komiksu, budując postapokaliptyczny świat z dobrze znanych elementów. Pozbawiona źródeł energii elektrycznej ludzkość cofnęła się więc kulturowo do starożytno-średniowiecznej rzeczywistości, w której rządzą brutalne instynkty, a pustkowiami, które niegdyś tętniły życiem, rządzą zmutowane, przerażające potwory.

O wiele ważniejszym elementem komiksu "Wonder Woman. Martwa ziemia" są wątki feministyczne, które nie powinny być zaskoczeniem, biorąc pod uwagę postać protagonistki. Od samego początku z komiksu bije prokobiecy przekaz, który pozbawiony jest patosu i łopatologii. Diana jest silną i niezależną kobietą, która zna swoją wartość. Nie pozwala traktować się przedmiotowo i do tego samego zachęca inne kobiety spotkane na swojej drodze. Kładzie też nacisk na współpracę, a nie bezsensowną walkę między zwaśnionymi stronami. Komiks opowiada więc też o zdrowym samoposkromieniu, które prowadzi do tworzenia lepszego świata. Pojawiają się też wątki zemsty prowadzące do radykalnych zachowań, które stoją w opozycji do postawy Wonder Woman.

Komiks "Wonder Woman. Martwa ziemia" jest też ważny pod względem wizualnego przedstawienia tytułowej bohaterki. Johnson zdecydował się nadać Dianie odmienny od tradycyjnej ikonografii wygląd. Bohaterka ma wiele cech fizycznych typowych dla osób o ciemniejszym kolorze skóry. I chociaż Diana nigdy nie była Aryjką, nowe przedstawienie ciekawie łączy się z wydźwiękiem komiksu.

Wonder Woman. Martwa ziemia - Egmont Polska/materiały prasowe Fot. foto: Wonder Woman. Martwa ziemia - Egmont Polska/materiały prasowe

Johnson nie tylko odpowiada za scenariusz, ale również za rysunki, którym daleko do typowej superbohaterszczyzny. Rozedrgany, szkicowy styl autora idealnie podkreśla realia, w których rozgrywa się "Wonder Woman. Martwa ziemia". Wszystko wydaje się nadniszczone i brudne, dzięki czemu postapokaliptyczny klimat rezonuje w czytelniku. Ekspresjonistyczny styl Johnsona uwydatnia sceny akcji, których jest w komiksie sporo i chociaż rysunki nie są klarowne, wielokrotnie pojawiają się przykuwające oko, naszpikowane szczegółami spashpage'e. Warto też wspomnieć o pracy Spicera, który posłużył się głównie ziemistą gamą barw, na których tle odznaczają się jaskrawe kolory, stanowiące kontrapunkt dominanty. Polska wersja komiksu została wydana w albumowym formacie oprawionym w twardą okładkę. Wśród dodatków możemy znaleźć okładki zeszytowej edycji oraz szkicownik Johnsona, pozwalający na śledzenie procesu twórczego autora.

"Wonder Woman. Martwa ziemia" jest bardzo ciekawą propozycją nie tylko dla miłośników Diany Prince i dobrą odskocznią od średnich serii regularnych, poświęconych obecnie tytułowej bohaterce. Ukazuje jej historię z interesującej perspektywy, wydobywając na światło dzienne nowe znaczenia jej przeszłości, ale i ewentualnej przyszłości. Chociaż komiks nie jest żadnym przełomem w superbohaterskim światku, warto sięgnąć po tę opowieść, ponieważ czyta się ją naprawdę świetnie, co tylko uzupełniają żywiołowe rysunki Johnsona.

Ocena: 8/10

Sergiusz Kurczuk
Sergiusz Kurczuk Redaktor antyradia
Polub Antyradio na Facebooku
CZYTAJ TAKŻE
Logo 18plus

Ta strona zawiera treści przeznaczone tylko dla dorosłych jeżeli nie masz ukończonych 18 lat, nie powinieneś jej oglądać.