Wpadka w ''Sprawie dla reportera''. Widzowie są zażenowani: ''To jest cyrk''

13.01.2022 15:42
Sprawa dla reportera, Elżbieta Jaworowicz Fot. TRICOLORS/East News

W programie ''Sprawa dla reportera'' przedstawiono sytuację kobiety, która walczy o prawo do opieki nad dziećmi. Tymczasem pod koniec odcinka wystąpił zespół disco-polo. Widzowie uważają, że to brak empatii.

''Sprawa dla reportera'' jest emitowana w TVP z przerwami od 1983 roku. Program interwencyjny Elżbiety Jaworowicz przez wiele lat cieszył się dużym zainteresowaniem widzów, jednak ostatnio coraz częściej wywołuje negatywne emocje. W ostatnim odcinku doszło do przedziwnej sytuacji, która oburzyła wiele osób.

Polecamy

Wpadka w ''Sprawie dla reportera''. Widzowie są zażenowani: ''To jest cyrk''

Elżbieta Jaworowicz przedstawiła historię pani Maryny z Ukrainy, która walczy ze swoim mężem Polakiem o prawo do opieki nad dziećmi. Kobieta sama wychowuje syna i chce zaopiekować się również pozostałą dwójką dzieci. Już reklama w TVP tego odcinka była dziwna, bo w spocie wykorzystano fragment wypowiedzi kobiety dotyczący prezentu od męża na dzień kobiet: ''Dostałam słoik śledzi. Bo stwierdził: 'Róże zwiędną, a śledzie zjesz''.

Zważywszy na poważny temat programu, taka reklama oburzyła wielu widzów. Co więcej, kobieta nie otrzymała w programie żadnej pomocy, a na koniec programu wystąpił discopolowy zespół Masters. Kobieta się rozpłakała, a w tle leciał utwór ''Żono moja''. To wszystko sprawiło, że wielu widzów czuło mocne zażenowanie taką sytuacją.

Polecamy

W sieci zawrzało, internauci na profilu TVP na Facebooku napisali, m.in., że ''Sprawa dla reportera'' sięga dna'':

To jest cyrk a nie poważny program. Kompletny brak wyczucia, empatii

Z tak dobrego i pożytecznego programu zrobiono kabaret.

Zespół również został mocno skrytykowany za swój występ. Sprawę skomentował menadżer Masters, Marek Kłosiński, który wyjaśnił:

Zamysł produkcji był taki, by zakończyć tę sytuację jakimś miłym akcentem, a nie, żeby ''dokopać''. Trzeba powiedzieć jasno: my jesteśmy od tego, by dawać ludziom szczęście i radość. Nie jesteśmy kabaretem, który naśmiewa się z kogokolwiek. Zajmujemy się tworzeniem muzyki do tańca, przy której ludzie mają się cieszyć. Nie może to być odbierane inaczej!

Menadżer dodał, że piosenka "Żono moja'' wcale nie musi się źle kojarzyć bohaterce, bo kiedyś przeżyła dobre chwile ze swoim mężem. 

Aleksandra Degórska
Aleksandra Degórska Redaktor antyradia
Polub Antyradio na Facebooku
CZYTAJ TAKŻE
Logo 18plus

Ta strona zawiera treści przeznaczone tylko dla dorosłych jeżeli nie masz ukończonych 18 lat, nie powinieneś jej oglądać.