Pogoda
29.10.2018 11:49

YouTube straszy wycofaniem się z Europy

Szefowa serwisu YouTube podgrzewa i tak już gorącą atmosferę wokół nowych europejskich przepisów o ochronie praw autorskich na jednolitym rynku cyfrowym – Susan Wojcicki stwierdziła właśnie, że przez „ACTA 2.0” serwis może być zmuszony do częściowego opuszczenia Europy.

YouTube
foto: zrzut ekranu

Nowe przepisy budzą wiele kontrowersji. Twórcy nowe unijne prawo gorąco popierają, widząc w nim szansę na osiągnięcie dodatkowych przychodów za każdym razem, gdy ich dzieło zostanie użyte przez kogoś w internecie.

Największe witryny internetowe, takie jak Wikipedia czy właśnie YouTube, w przyjętych przez Komisję Europejską przepisach widzą zagrożenie dla swojej działalności. Najczęściej pojawiającym się zarzutem jest ogrom nakładów finansowych niezbędnych do dostosowania się do wymogów nowych przepisów.

Stanowią one, że wszystkie publikacje w sieci – także te umieszczane przez użytkowników danej witryny – przed udostępnieniem muszą zostać dokładnie sprawdzone pod kątem ewentualnego łamania praw autorskich.

Internauci szybko zauważyli, że oznacza to koniec memów (ich autorzy raczej nie wykupują licencji na używane zdjęcia) – dla dużych serwisów konsekwencje mogą być jednak znacznie poważniejsze.

YouTube może zablokować wgrywanie filmów z Europy

Nakładane przez nowe europejskie prawo wymogi sprawdzania wszystkich treści pod kątem łamania przez nie praw autorskich wymagają stworzenia listy wszystkich chronionych na świecie utworów. To ogromne przedsięwzięcie, które wymagałoby zaangażowania gigantycznych środków na samo przygotowanie bazy danych.

W pesymistycznych wizjach witryny musiałyby jeszcze płacić licencje za przechowywane w niej utwory oraz zatrudniać armię pracowników zajmujących się aktualizowaniem informacji oraz rozstrzyganiem sporów w przypadku roszczeń kilku stron do tego samego utworu.

Koszty takiego przedsięwzięcia mogą wynieść miliardy dolarów – a nie gwarantuje to, że witryna nie zostanie pozwana przez właściciela praw autorskich, którego dzieło zostało wykorzystane w jakiejś formie przez jednego z użytkowników.

O tym, że czasem przedsiębiorcom bardziej opłaca się zrezygnować z bytności w Europie niż płacić za dostosowanie się do naszych przepisów pokazało wprowadzenie przepisów RODO – część witryn zdecydowała się po prostu blokować użytkowników ze Starego Kontynentu, niż zatrudniać inspektora danych osobowych.

Podobną wizję rozwiązania kryzysu z przepisami o ochronie praw autorskich na jednolitym rynku cyfrowym sugeruje YouTube – serwis może zablokować możliwość dodawania filmów użytkownikom indywidualnym, pozwalając na to tylko przedsiębiorstwom, z którymi podpisze umowy przenoszące odpowiedzialność za przestrzeganie praw autorskich.

W praktyce oznaczałoby to zablokowanie możliwości dodawania filmów przez europejskich twórców niezależnych – publikować mogliby tylko zrzeszeni w organizacjach twórcy, a jeśli nikt nie chciałby poręczać za debiutantów, odcięto by możliwość pojawiania się nowych youtuberów.

Boicie się ACTA 2.0?

Michał Tomaszkiewicz
Tagi: Internet