Pogoda
24.08.2020 10:18

Zamiast finału Ligi Mistrzów oglądali retransmisję meczu sprzed 3 lat. Tysiące osób strollowanych w sieci

Zamiast finału Bayern-PSG oglądali powtórkę sprzed 3 lat. Kilkanaście tysięcy internautów padło ofiarą okrutnego żartu trolli, którzy mecz Bayern Monachium – PSG z 2017 roku udostępnili na YT jako relację na żywo z finału Ligi Mistrzów.

Robert lewandowski w finalen Ligi Mistrzów
foto: Pool Reuters/Associated Press/East News

Gdy jest ochota, znajdzie się sposób. Z tego założenia wyszli zapewne internauci, którzy chcieli obejrzeć w sieci wielki finał Ligi Mistrzów pomiędzy Bayernem Monachium i PSG. I nie zamierzali płacić za dostęp do sygnału.

Z pomocą, jak sądzili, przyszedł im YouTube. W serwisie pojawił się bowiem pełen napięcia mecz pomiędzy drużynami, rozgrywany w ramach Ligi Mistrzów i oznaczony jako wielki finał. Transmisja cieszyła się sporym zainteresowaniem wśród osób, które nie mogły oglądać spotkania w telewizji.

Robert Lewandowski
Robert Lewandowski
Przeczytaj także „Kosmiczny wykop”. Jest pierwszy zwiastun serialu z Robertem Lewandowskim w roli głównej

Oglądający padli jednak ofiarą żartownisiów i oglądali mecz fazy grupowej Ligi Mistrzów z 2017 roku, w którym Bayern rozgromił PSG 3:1. Widzowie byliby pewnie w wielkim szoku, gdyby prawdziwe starcie o puchar wygrało w tym czasie PSG.

Finał Ligi Mistrzów okazał się być meczem Bayern-PSG z 2017 roku. Nabrano tysiące internautów

Wielkie wydarzenia sportowe przyciągają miliony widzów. Liga Mistrzów, pokazująca piłkę na najwyższym klubowym poziomie, na stale wpisała się do kalendarzy europejskich (i nie tylko) kibiców.

Prawa do transmisji spotkań wyceniane są z tego powodu na grube miliony. Telewizje, które zainwestują w ich zakup, liczą na odzyskanie ich z nawiązką w postaci pieniędzy z reklam. Im więcej osób, będzie oglądać, tym drożej mogą je sprzedać.

Z tego właśnie powodu nie ma darmowych transmisji z meczy w sieci: oznaczałoby to ogromne straty dla organizatorów. Nie brakuje jednak osób, które chciałby oglądać spotkania Ligi Mistrzów (i nie tylko) na żywo w sieci, nie płacąc za to ani grosza. Kilkanaście tysięcy fanów padło właśnie ofiarą trolli.

W transmisji udającej relację na żywo z finału zgadzało się niemal wszystko: grały ze sobą odpowiednie zespoły, oprawa realizatorska zaś jasno wskazywała, że mamy do czynienia z Ligą Mistrzów. Osoby mniej rozeznane w futbolu miały prawo uwierzyć, że oglądają kulminacyjne spotkanie LM 2020.

Trolling mogli zauważyć kibice, którzy śledzą wydarzenia związane z klubami sportowymi. Znawcy wiedzieliby, że nie zgadzają się składy (część zawodników nie gra już w klubach, które reprezentowali), trenerzy, a także wygląd koszulek. Spora liczba osób przeżywała jednak powtórkę sprzed lat jako autentyczne wydarzenia na żywo i czytając artykuły pomeczowe musi przeżywać niezwykła niespodziankę.

Zobacz także: Liga Polska Manager 95 udostępniona za darmo przez autora 

Który mecz oglądaliście?