Nowa platforma streamingowa nie ma jeszcze miesiąca, a już wywołała aferę. Do sieci nastąpił wyciek maili użytkowników

30.04.2020 17:10
Nowa platforma streamingowa nie ma jeszcze miesiąca, a już wywołała aferę. Do sieci nastąpił wyciek maili użytkowników Fot. . ROBYN BECK/AFP/East News

Platforma streamingowa Quibi dostępna jest dla użytkowników od 6 kwietnia. W tym czasie doszło jednak już do pierwszego wycieku danych z serwisu.

Platforma streamingowa Quibi dostępna jest na telefony komórkowe i inne urządzenia mobilne od nieco ponad trzech tygodni. W tym czasie aplikację, umożliwiającą oglądanie oryginalnych produkcji, stworzonych na jej potrzeby, ściągnięto ponad 2,7 mln razy. Teraz okazuje się, że spora część danych nowych użytkowników, w wyniku błędu na stronie, trafiła w niepowołane ręcej stron trzecich.

Przeczytaj także

Platforma Quibi – wyciek danych

O problemie po raz pierwszy poinformował Zach Edwards, przedstawiciel firmy bezpieczeństwa cyfrowego, Victory Medium. Wedle danych zebranych przez analityka, wyciek danych następował na skutek procesu weryfikacji adresu mailowego użytkownika. Po kliknięciu linku do weryfikacji danych, użytkownik był przenoszony na stronę, której adres url zawierał adres e-mail użytkownika.

W wyniku tego działania dane mailowe miały trafić aż do 12 różnych podmiotów, w tym do analytików Facebooka, Google i Twittera, a także do właścicieli strony internetowej CivicComputing.com, należącej do brytyjskiej firmy.

Przeczytaj także

Wyciek danych – kto jeszcze padł jego ofiarą?

Edwards zwrócił uwagę, że podobny problem miał miejsce na portalach Wish.com, NGPVan.com, czy JetBlue.com. Ponoć nawet strona magazynu Washington Post nie uchroniła się od wycieku, choć w dużo mniejszym stopniu niż pozostałe serwisy.

Przeczytaj także

Oświadczenie Quibi 

Rzecznik prasowy serwisu Quibi tak odpowiedział portalowi TheWrap, który jako jeden z pierwszych opisał sprawę.

Ochrona danych jest esencjonalną częścią serwisu Quibi, a bezpieczeństwo naszych użytkowników jest dla nas najważniejszym priorytetem. W momencie, w którym odkryliśmy usterkę, nasz dział ochrony i inżynierii natychmiast naprawił błąd – możemy czytać w przytoczonym oświadczeniu.

Warto jednak wynotować, że wedle słów Zacha Edwardsa, problem nadal nie został rozwiązany, mimo upływu blisko dwóch tygodniu od jego pierwszego zgłoszenia.

Czytaj także: Netflix jest wart więcej niż korporacja Walta Disneya. Wszystko za sprawą koronawirusa.

Michał Kaczoń
Michał Kaczoń Redaktor antyradia
Polub Antyradio na Facebooku
Logo 18plus

Ta strona zawiera treści przeznaczone tylko dla dorosłych jeżeli nie masz ukończonych 18 lat, nie powinieneś jej oglądać.