07.11.2018 15:07

Belgijski fotoradar przyłapał kierowcę opla na jeździe z prędkością 696 km/h

Nikt nie spodziewał się, że w produkowanym w Gliwicach Oplu Astrze może czaić się taka moc – nawet kierowca, który otrzymał z fotoradaru zdjęcie z adnotacją, że w terenie zabudowanym udało mu się osiągnąć prędkość niemal 700 km/h.

Opel Astra
foto: materiały prasowe

Dopuszczalna prędkość w miejscu zrobienia fotografii wynosi 50 km/h, wraz z okolicznościową fotografią właściciel samochodu otrzymał także rachunek za swój wyczyn, opiewający na 6 597 euro, czyli około 30 000 zł.

Belg nie przypominał obie jednak, żeby pozwolił sobie na takie szaleństwo, po skonsultowaniu się więc z oficjalnymi danymi na temat osiągów prowadzonego przez siebie Opla Astry postanowił zgłosić się na posterunek i wytłumaczyć, że jego zdaniem doszło do pomyłki.

Opel Astra z mandatem za jazdę 700 km/h

Belgijska policja ochoczo przyjrzała się sprawie i bez robienia trudności przyznała, że fotoradar najwyraźniej się pomylił.

Nie oznacza to jednak, że kierowcy upiekła się kara – w ramach przeprowadzonego w sprawie dochodzenia okazało się, że zdjęcie samochodu zostało wykonane, gdyż rzeczywiście złamano obowiązujące w punkcie pomiaru ograniczenie prędkości.

Opel nie jechał co prawda 700 km/h, leczy tylko 60 km/h – w dalszym ciągu było to jednak za szybko. Kierowcy nie udało się więc wrócić do domu bez mandatu – zmieniła się tylko jego wysokość, ostatecznie wynosząca 50 euro.

Fotoradary potrafią błyskawicznie doprowadzić do ruiny – przekonał się o tym turysta w Dubaju, który wypożyczył sobie Lamborghini Huracan i w ciągu 4 godzin dał się sfotografować ponad 30 razy, zgarniając mandaty na kwotę niemal 180 000 zł.

A Wy zostaliście kiedyś przyłapani przez fotoradar?

Michał Tomaszkiewicz
Tagi: #Duperele