31.08.2016 13:02

Co potrafi arbuz z włączonym trybem „godmode”?

To nie miało prawa się stać - otoczony warstwą ochronnej farby arbuz przetrwał bez zewnętrznych uszczerbków upadek z 45 metrów. Sprawdzenie, jak wyglądał w środku wymagało zastosowania piły tarczowej.

Co potrafi arbuz z włączonym trybem „godmode”?
foto: kadr z wideo

Destrukcja potrafi być bardzo widowiskowa. Wiedzą o tym autorzy filmów w serwisie YouTube, często szukający tylko pretekstu do zniszczenia drogocennego sprzętu w oryginalny sposób. Wszystko to oczywiście w ramach „testów” odporności na upadki.

Przykładów na kreatywność osób chcących pożegnać urządzenia z fanfarami nie trzeba szukać daleko – wystarczy zajrzeć do naszego TOP 10 ekstremalnych testów iPhone’a, gdzie badano między innymi… czołgoodporność.

Nie oznacza to oczywiście, że wszystkie filmy tego typu tworzone są tylko i wyłącznie dla zaspokojenia żądzy krwi oglądającego – zdarzają się także przypadki niesienia całkiem przydatnych informacji, jak na przykład sprawdzenie po ilu upadkach na beton Samsung Galaxy S7 i HTC 10 odmówią działania. Wynik jest zaskakujący – odnotowano prawdziwy nokaut.

Nieoczekiwanie zakończył się też eksperyment z arbuzem otoczonym centymetrową warstwą farby ochronnej stosowanej do zabezpieczenia podwozia samochodu poruszającego się w terenie. Owoc został zrzucony z wysokości 45 metrów na twardy asfalt i… nic sobie z tego nie zrobił.

Zupełnie inny los spotkał arbuza, który powtórzył wyczyn bez żadnego zabezpieczenia – lot swobodny zakończył się eksplozją, po której większości szczątków nie udało się odnaleźć. Jak się okazało, nie był to jednak koniec niespodzianek, jakie spotkały twórców filmu.

Biorąc pod uwagę jak nietrwałe potrafią być nowoczesne smartfony, przedkładające wyglądające efektywnie szklane panele obudowy nad twardość i małą podatność na uszkodzenia – pozostaje tylko czekać, aż ulepszony odpowiednik takiej farby zostanie zaproponowany właścicielom telefonów.

Musiałaby tylko być przezroczysta, wymagać nałożenia zdecydowanie cieńszej warstwy ochronnej (to akurat powinno być do osiągnięcia, jeśli tylko nie będziemy mieć w planach zrzucania urządzenia z 45 metrów) i pozwalać na okazjonalne otwieranie obudowy w celu wymiany karty SIM czy akumulatora.

Jeśli zaś nie chcemy czekać na powstanie takiego wynalazku, zawsze można sięgnąć po telefon, który twardość ma w genach fabrycznie. Jak pokazuje UMI London, nie musi to oznaczać konieczności wydania dużej ilości pieniędzy – ten pancerny, ale smukły i elegancki smartfon został wyceniony na 349 złotych.

A Wy co chcielibyście przetestować zrzucając z takiej wieży?

Michał Tomaszkiewicz
Tagi: Duperele