31.08.2016 11:55

Google rzuci wyzwanie Uberowi

Flota autonomicznych samochodów dowożących pasażerów we wskazane przez nich miejsca to wciąż pieśń przyszłości – Google zamierza początkowo zaatakować Ubera pośrednio, dodając do nawigacji Waze funkcjonalność Tanich Linii Samochodowych Yanosika czy BlaBlaCar.

Google rzuci wyzwanie Uberowi
foto: materiały prasowe

Testy systemu ruszyły jeszcze w maju 2016 roku, gdy pracownicy wybranych korporacji z San Francisco otrzymali możliwość odbywania wspólnych kursów do i z pracy. Pomysł najwyraźniej sprawdził się nawet na amerykańskiej, znanej z zamiłowania do motoryzacyjnej wolności ziemi, gdyż pojawiają się doniesienia o chęci udostępnienia możliwości zabierania pasażerów dla większej liczby użytkowników – mieszkańców miasta.

Docelowo nowe opcje w Waze – aplikacji nawigacyjnej działającej na tej samej zasadzie, co nasz rodzimy Yanosik, czyli omijający korki przy wytyczaniu trasy – miałyby pokazać się na całym świecie.

Nie należy jednak spodziewać się opcji wyszukania podwózki bezpośrednio w Google zbyt szybko w Polsce – program pilotażowy ma zostać uruchomiony w San Francisco na jesieni 2016 roku i zapewne minie kilka miesięcy, zanim zacznie trafiać na kolejne rynki.

Nie jest wykluczone, że z czasem w Waze pojawią się także opcje nie tylko możliwości dosiadania się do samochodów z już zaplanowanymi trasami, ale także zamawianiu ściśle określonego przejazdu – a to już wejście na teren zdobyty przez Ubera. Na razie jednak Google chce się odciąć od takich pomysłów oferując kierowcom stosunkowo niskie jak na USA wynagrodzenie za przewóz pasażerów – płacą oni 54 centy za każdą przejechaną milę.

Ma to odstraszyć osoby, które chciałyby jeździć z Waze w roli taksówki – Google chce przetestować możliwość zmniejszenia ruchu w mieście przez zachęcanie do wspólnych przejazdów.

W Europie potentatem na rynku podwózek jest BlaBlaCar, jednak przedsiębiorstwo dorobiło się w Polsce całkiem poważnej konkurencji – Tanich Linii Samochodowych uruchomionych przez Yanosika. Idea jest prosta – kierowca zgłasza, jaką trasą i kiedy będzie jechał, a osoby zainteresowane mogą się dosiąść.

Zadowolone są obie strony, gdyż pasażer płaci zazwyczaj mniej niż wyniósłby go bilet na autobus lub pociąg, a kierowca otrzymuje zwrot części kosztów zużytego paliwa.

Łapalibyście okazję z Google?

Michał Tomaszkiewicz
Tagi: Duperele Google