19.07.2016 12:49

Gracze nielegalnie zarabiają na Pokemon GO

20 000 zł w tydzień – na takie zarobki mogą liczyć osoby, które rzuciły wszystko i ruszyły łapać Pokemony. Trzeba mieć tylko niezłą kondycję, trochę szczęścia i nie bać się zanurzenia w „szarej strefie”.

Gracze nielegalnie zarabiają na Pokemon GO
foto: zrzut ekranu

Pokemon GO to fenomem, który w kilka dni zdołał przyciągnąć miliony graczy na całym świecie. Nie wszyscy jednak grają (przede wszystkim) dla przyjemności – część trenerów widzi w polowaniu na sympatyczne stworki doskonałą okazję biznesową. 

Sumy, jakie można zarobić na Pokemonach dość znacznie się różnią. W grę wchodzi także ryzyko zbanowania, jako że sprzedawanie kont, przedmiotów i usług w grze jest zabronione przez regulamin. Nie brakuje jednak chętnych do oddania za odpowiednią gratyfikacją finansową pokemonowych owoców dziesiątek kilometrów spacerów.

Najwięcej warte są właśnie pełne konta wraz z dużą liczbą Pokemonów w kolekcji – o ile polskie oferty tego typu kończą się na 150 zł, o tyle zagraniczne zaczynają się od 150 dolarów za profil z wyższym poziomem. W chwili pisania tych słów rekordzista za konto z mocnym Charizardem życzy sobie 5 000 dolarów. Większość propozycji transakcji opiewa jednak na mniej niż 1000 USD.

W Polsce sprzedaż kont jest mniej popularna – kwitnie za to sprzedaż usług w cenie mikropłatności. Już za kilka złotych można zamówić wyklucie jajka (w zależności od jego rodzaju, niezbędne jest przejście z włączoną grą 2, 5 lub 10 km).

Za kilkanaście złotych można zamówić usługę doprowadzenia konta do określonego poziomu. Składający ofertę liczą przede wszystkim na zainteresowanie nowych graczy, którzy chcieliby rozpocząć zabawę bez konieczności odblokowywania dostępu do pokegymu.

Za kilka złotych można zamówić napełnienie plecaka przedmiotami z pokestopów – możliwe jest nawet wskazanie, czego dokładnie oczekuje kupujący, chociaż może to oznaczać podwyższenie ceny i dłuższą realizację usługi.

Wszystkie te sposoby zarobkowania na Pokemon GO są nielegalne. Niantic – twórca gry – jasno określa w regulaminie, że zabronione jest:

"

Używanie zmodyfikowanego lub nieoficjalnego oprogramowania, granie na kilku różnych kontach (jeden gracz – jedno konto), współdzielenie konta, używanie narzędzi lub technik do zmodyfikowania lub sfałszowania lokalizacji geograficznej oraz sprzedawanie kont. "

Ban w grze to niestety nie jedyne możliwe konsekwencje dla kupujących – jeśli dzielą się z nieznajomymi osobami danymi do logowania do gry (co jest niezbędne w przypadku ofert wykluwania jaj, zwiększania poziomów lub napełniania plecaka), muszą mieć świadomość, że druga strona transakcji może próbować przejąć nad danym kontem kontrolę.

W większości przypadków użytkownicy logują się do Pokemon GO tym samym kontem, którym dokonują zakupów w Google Play i na którym działają na smartfonie z Androidem. Nic nie stoi na przeszkodzie, żeby w trakcie takiego „wypożyczenia” kupić niepotrzebne aplikacje bądź zainstalować wirusa.

Uważać trzeba także na różne konkursy i oferty, które wykorzystywane są przez oszustów do zapisania biorącego udział na płatną subskrypcję SMS.

Co sądzicie o przedsiębiorczych graczach Pokemon GO?

Michał Tomaszkiewicz
Tagi: Duperele