30.04.2018 11:31

Haker włamał się do systemu więziennego i trafił za to za kratki

27-latek włamał się do systemu więziennego stanu Michigan, żeby zmienić parę zapisów i doprowadzić do wcześniejszego wypuszczenia swojego kumpla. Został wykryty i najbliższe siedem lat spędzi za kratami – chyba, że tym razem uda mu się zatrzeć wszystkie ślady po haku.

więzienie
foto: materiały prasowe

W internecie jest właściwie wszystko – czy tego chcemy, czy nie. Ogólnoświatowa sieć zrewolucjonizowała nasze życie, funkcjonowanie przedsiębiorstw, a nawet państw. Z jednej strony sprawia to, że administracja może działać szybciej, sprawniej i taniej – i widać to także w Polsce na przykładzie chociażby sieciowego wniosku o wydanie nowego dowodu osobistego.

Całość trwa dosłownie 2 minuty i polega po prostu na zalogowaniu się do rządowego portalu, sprawdzeniu czy dane jakie zostaną umieszczone na dokumencie się zgadzają, wgrania swojego aktualnego zdjęcia i kliknięcia przycisku „wyślij”.

Informatyzacja ma jednak także swoje mroczniejsze strony – systemy, dzięki któremu działa państwa oraz ważne dla jego funkcjonowania instytucje są podatne na ataki. Tu także mamy przykład z Polski – system bankowy w naszym kraju został zainfekowany złośliwym oprogramowaniem zamieszczonym na stronie Komisji Nadzoru Finansowego.

O szczegółach nikt nie chce mówić otwarcie, jednak wymknęło się kilka razy zdanie, że funkcjonowanie naszego kraju było tak naprawdę na łasce hakerów, którzy mogli spowodować chaos na rynkach finansowych bądź wyprowadzić potężne sumy z kont banków.

Próby włamania się do systemu więziennego w Polsce chyba jeszcze nie było – w Ameryce został na tym złapany Konrads Voits, który zdalne buszowanie na komputerze zamieni na bezpośredni kontakt z celą, w której spędzi 87 miesięcy. Obciążono go także kosztami śledztwa – ma do zapłacania 235 488 dolarów.

Hakerski „Prison break”

Voits na cel wziął system więzienny hrabstwa Washtenaw. Na zyskanie do niego dostępu poświęcił kilka miesięcy na początku 2017 roku. Przygotował stronę phishingową i starał się zwabić na nią pracowników służby więziennej.

Kampania mailingowa nie przyniosła skutku – nikt się na nią nie nabrał i nie próbował zalogować na fałszywej stronie. Voits zmienił więc próby wyłudzenia logina i hasła na bardziej bezpośrednie – dzwonił do poszczególnych pracowników podając się za informatyka pracującego przy systemie i informował, że w związku z aktualizacją platformy muszą oni potwierdzić tożsamość na podrobionej witrynie.

Ten sposób się udał i haker przejął dane logowania. Udało mu się nawet zmienić dane dotyczące terminu odsiadki znajomego – według nowych danych, miał on być wypuszczony na dniach. Voits przeoczył tylko jedną drobną rzecz – dane o karach były przechowywane także w formie papierowych dokumentów, które były procesowane podczas wypuszczania więźnia. Gdy okazało się, że między elektronicznymi i tradycyjnymi zapisami była rozbieżność, sprawę zgłoszono do FBI, które nie miało problemów z namierzeniem hakera.

Więzienie za włamanie do więzienia to:

Michał Tomaszkiewicz
Tagi: #Duperele