01.12.2017 13:21

Komunizm upadł, a Zegarynka ciągle żyje i ma się zaskakująco dobrze

Zegarynka wiecznie żywa – na numer 19226, pod którym można usłyszeć głos recytujący po kolei mijające godziny, minuty i sekundy, zadzwoniono w 2017 roku ponad 120 000 razy. A licznik ciągle bije.

Komunizm upadł, a Zegarynka ciągle żyje i ma się zaskakująco dobrze
foto: kadr z wideo

Kiedyś ta usługa miała sens i była potrzebna – w świecie, którzy pamiętają tylko najstarsi metalowcy, nie było telefonów komórkowych, internetów z serwerami czasu czy możliwości synchronizacji zegarka w smartfonie do GPS.

Jeśli więc chciało się ustawić domowy zegar na pokazywanie oficjalnie obowiązującego czasu, wystarczyło wykręcić numer i wsłuchać się w głos z automatu, który anonsował naschodzenie kolejnych dekad sekund. Po zapowiedzi następowały 3 sygnały dźwiękowe, z których ostatni oznaczał wybicie danej godziny.

Jeśli ktoś nie miał jeszcze przyjemności zaznajomić się z Zegarynką, może zrobić to oglądając poniższy filmik.

Mogłoby się wydawać, że w świecie otaczających nas nowoczesnych technologii automat podające czas stał się nikomu niepotrzebnym anachronizmem – statystyki pokazują jednak, że tradycja trzyma się w narodzie mocno. I to nawet mimo tego, że za odsłuchanie informacji o czasie trzeba zapłacić ekstra.

Minuta połączenia z numerem kosztuje bowiem 71 groszy brutto. Łącznie archaiczna usługa przyniosła więc Orange całkiem wymierny przychód – kto wie, być może do końca roku Zegarynka uzbiera od słuchających nawet 100 000 zł.

Która godzina?

Michał Tomaszkiewicz
Tagi: Duperele