11.05.2016 15:28

Powstaje liga walczących robotów

Być może jesteśmy właśnie świadkami narodzin nowego pięknego sportu – walk gigantycznych robotów. Nie mówimy jeszcze o skali znanej z „Neon Genesis Evangelion” czy „Generała Daimosa”, ale pierwsi zawodnicy, stworzeni przez MegaBots i Suidobashi, prezentują się imponująco.

Powstaje liga walczących robotów
foto: materiały prasowe

Twórcy amerykańskiego robota nie kryją ambicji – w ich wizji liga walczących maszyn ma być porównywalna wielkością do Formuły 1 czy UFC. MegaBots – dysponujące już działającym i uzbrojonym robotem – zebrało 2,4 mln dolarów na zorganizowanie rozgrywek.

Walki robotów będą odbywać się cyklicznie, ale areną poszczególnych zmagań mają być różne kraje. Kolejne odsłony ligi będą więc rozgrywane sposobem wypracowanym przez Igrzyska Olimpijskie – z tym, że na kolejne walki nie trzeba będzie raczej czekać aż 4 lat.

Przygotowania są na tyle zaawansowane, że rozpoczęły się rozmowy z rządami krajów, które wykazały wstępne zainteresowanie ugoszczeniem reprezentantów nowego sportu na swojej ziemi. Pomysłodawcy reprezentowani są podczas negocjacji przez prawnika, który obsługuje Komitet Olimpijski, a w trakcie swojej kariery pomagał tworzyć rozgrywki (i zarządzające nimi organizacje) NBA, MLB i NFL.

Jeśli deklarowane terminy zostaną dotrzymane, pierwszy oficjalny pojedynek może mieć miejsce w sierpniu 2016 roku. To wynik wyzwania rzuconego przez MegaBots japońskiemu Suidobashi Heavy Industries.

Opracowany przez Amerykanów model zasilany jest przez silnik spalinowy, dzięki czemu dysponuje on większymi możliwościami niż odpowiedniki napędzane czystą energią elektryczną. Poruszający się na gąsienicach pojazd sterowany jest przez dwóch operatorów zasiadujących w chronionej metalową siatką kabinie.

Projekt jest cały czas rozwijany – model Mk II został wzbogacony o budzącą szacunek (lub grozę) wyrzutnię kuli paintballowych. Każda z nich waży prawie 1,5 kg, a zbombardowanie nimi samochodu ma poważne konsekwencje.

Robot tworzony był przez MegaBots z myślą o wykorzystaniu go w sportowych rozgrywkach – japońskie Suidobashi Heavy Industries nie miało takiego celu konstruując mecha Kuratas. Miała to być maszyna będąca „dziełem sztuki”, przy okazji pozwalająca przemieszczać się z klasą po mieście miłośnikom anime z mechami i gigantycznymi robotami.

Mimo tego, Japończycy na wyzwanie rzucone przez Amerykanów zareagowali błyskawicznie.

Przygotowania prowadzone są w tajemnicy – wiadomo tylko, że amerykańska konstrukcja po uzbrojeniu ma ważyć 6,8 tony, podczas gdy ciężar reprezentującego Japonię Kuratasa to 4,1 tony. Walka odbywać się ma zarówno za pomocą pocisków, jak i broni ręcznej (dostosowanej oczywiście wielkością do potrzeb mechów). 

Sierpień 2016 jako data pierwszego pojedynku została wyznaczona wstępnie po zaaprobowaniu wyzwania – na początku maja 2016 roku nie podano jeszcze żadnych informacji potwierdzających te ustalenia, nie wiadomo też gdzie miałyby się odbyć zawody.

Wygląda na to, że wyścigi dronów mogą zyskać poważnego konkurenta w rywalizacji o serca geeków. Trzeba też mieć nadzieję, że polska policja ograniczy się w polowaniu na łamiących przepisów kierowców do używania dronów, jak robi to w tej chwili.

Michał Tomaszkiewicz
Tagi: Duperele