12.05.2016 14:21

Tatuaż, który kasuje się po roku

Problem z tradycyjnymi, trwałymi tatuażami polega na tym, że trzeba się z nimi wiązać na całe życie i nosić je, nawet gdy przestaną się podobać lub się zdezaktualizują. Z pomocą przychodzi technologia i pomysł start-upu Ephemeral.

Tatuaż, który kasuje się po roku
foto: materiały prasowe

Wbrew nazwie, tatuaże wykonywane przez wynalazców nie są wcale efemeryczne – twórcy zapewniają, że będą widoczne przez rok. Aplikowane są w dokładne taki sam sposób, jak tradycyjne dziary – za pomocą pistoletu – dają też (przynajmniej na początku) identyczny efekt wizualny.

To nie koniec podobieństw – nawet atrament, który jest używany do robienia tymczasowego tatuażu, jest niemal identyczny z tym skutkującym trwałym zabarwieniem skóry. Jak to możliwe? Sekret zdradza współzałożyciel Ephemeral.

"

Tatuaże pozostają trwałe, gdyż cząstki atramentu są zbyt duże, żeby mogły być zneutralizowane przez system immunologiczny. My używamy małych molekuł, które umieszczamy w kulistych strukturach ochronnych – dzięki temu osiągamy rozmiar broniący przed działaniem układu odpornościowego organizmu. Gdy warstwa ochronna zostanie usunięta – atrament jest wypłukiwany przez organizm. "

Kapsułki mają trwałość wyliczoną na rok – nic nie stoi jednak na przeszkodzie, żeby tatuaż wywabić wcześniej. Wystarczy wprowadzić w obszar grafiki – znów używając pistoletu – substancję, która przyspieszy rozpad struktur ochronnych.

Jak podkreślają pomysłodawcy, metody tej można używać nie tylko do „wywabiania” tatuaży, ale także do ich częściowej modyfikacji – można usunąć tylko część wzoru i zastąpić ją nowym motywem.

foto: ephemeraltattoos.com

Trwały tatuaż też nie jest oczywiście całkowicie nieusuwalny – można przykryć go nowym projektem lub zdecydować się na laserowe usunięcie, ta procedura jest jednak bolesna, droga… i nie zawsze daje estetycznie akceptowalne rezultaty.

Rozwiązanie Ephemeral powinno zainteresować osoby, które dopiero rozpoczynają swoją przygodę z tatuażami – jeśli nawet stwierdzą, że wykonany wzór nie był zbyt szczęśliwie dobrany, będą mogły z niego bez żadnych konsekwencji zrezygnować.

Całkiem ciekawym pomysłem jest także możliwość przymierzenia tatuażu dzięki aplikacji Ink Hunter – wystarczy spojrzeć z pomocą smartfona na miejsce, w którym ma się pokazać wzór, żeby zobaczyć jak prezentowałby się po jego wykonaniu.

W przyszłości można będzie cieszyć się innym zdobieniem skóry każdego dnia, i to bez potrzeby wstrzykiwania pod skórę atramentu – zaprezentowano wyświetlacze tak cienkie i elastyczne, że bez problemu można nakleić je wprost na ciało.

Korzystalibyście z takich tatuaży w wersji demo?

Michał Tomaszkiewicz
Tagi: Duperele