22.01.2018 13:16

Zabrał ze sobą konsolę i poprosił o zamknięcie jej z nim w celi

Poszukiwany listem gończym osobiście pofatygował się na komendę w Gdańsku i oddał się w ręce policji wraz z całym dobrodziejstwem inwentarza, mając nadzieję na ocieplenie surowej celi konsolą do gier i telewizorem.

Zabrał ze sobą konsolę i poprosił o zamknięcie jej z nim w celi
foto: materiały prasowe

Gdy policjanci zajęli się jego sprawą, rzeczywiście okazało się, że 37-latek ma do odsiedzenia pół roku za składanie fałszywych zeznań. Policja przyznała, że poszukiwany wziął ich z zaskoczenia – rzadko zdarza się, żeby osoba, z którą wystawiono list gończy, oszczędzała funkcjonariuszom żmudnego śledztwa.

Czy konsola trafi do celi?

Gdy referat interwencyjny zweryfikował pozytywnie deklaracje mężczyzny, został on uprzejmie acz stanowczo zatrzymany i odeskortowany do aresztu śledczego.

Na komisariacie pojawił się z dużą torbą podróżną, w której znajdowała się konsola, pod pachą zaś trzymał telewizor. Można się domyślać – policja nie zdradziła takich szczegółów – że miał także ze sobą całkiem sporą kolekcję gier. Chyba, że postawił wszystko na jedną kartę i liczył, że będzie mógł korzystać z więziennego Wi-Fi.

Jego plany zostały wstępnie zweryfikowane przez rzeczywistość – sprzęt, który przyniósł ze sobą, został zdeponowany w magazynie. Decyzja, czy zobaczy go przed wyjściem na wolność zależy od dyrektora Aresztu Śledczego w Gdańsku.

Dotychczasowa historia rozpatrywania takich prób nie daje mężczyźnie zbyt wielkich nadziei na miłe spędzanie czasu w izolacji – biorąc pod uwagę „charakter jednostki oraz funkcję, jaką pełni areszt śledczy”, osadzeni nie dostają pozwolenie na korzystanie z konsoli. Być może jednak ten przypadek zostanie rozpatrzony inaczej – w końcu mężczyzna zgłosił się sam.

Istnieją spore szanse, że do celi trafi przyniesiony przez mężczyznę telewizor – być może dyrekcja aresztu uznała, że oglądanie „Korony królów” jest ekstra dodatkiem do odsiadywanej kary.

Straż miejska też dostała prezent

Z niecodziennym gościem musiała poradzić sobie także poznańska Straż Miejska – do jej siedziby wkroczył mężczyzna z blokadą na koła i zażądał za nią znaleźnego.

Wizyta była transmitowana na żywo na Facebooku – jak można się domyślać, mundurowi (a zwłaszcza jedna mundurowa) nie byli szczególnie przekonani do legalności działania interesanta. Ten jednak bronił swoich racji jak lew i jak się okazało – przyniosło to całkiem ciekawy skutek.

Co sądzicie o udostępnieniu konsol do gier więźniom?

Michał Tomaszkiewicz
Tagi: #Duperele