08.03.2018 11:39

Dron zepsuł filmowane oświadczyny przechodząc w tryb kamikadze

To miała być magiczna chwila – przepiękne okoliczności przyrody, wielka miłość i oświadczyny wiążące na całe życie. Świadkiem wydarzenia miał być dron, który nie wytrzymał napięcia i zbuntował się gdy tylko mężczyzna uklęknął przed swoją wybraną.

Dron zepsuł oświadczyny rozbijając się
foto: kadr z wideo

Drony są teraz praktycznie wszędzie – służą do podglądania golasów na plaży, sprawdzania czym ludzie palą w piecach i wystawiania za to mandatów, a nawet mogą wymieniać przepalone żarówki (o ile czas, koszta i zniszczenia nie grają roli).

Niedługo mają także stać się tymi latającymi samochodami, które obiecywane są od lat – Chińczycy pokazali już działającego pasażerskiego drona,  a swoją wizję latającego pojazdu na portalu crowdfundingowym pokazali także Polacy.

Tu i teraz najczęstszym zadaniem dronów jest filmowanie – właśnie do takiej roli chciał wykorzystać swój sprzęt mężczyzna, który zamierzał oświadczyć się miłości swojego życia i utrwalić to dla przyszłych pokoleń. Tyle tylko, że coś poszło nie tak.

Oświadczyny zepsute przez drona

Zamysł był prosty – zdobycie ośnieżonego szczytu, spojrzenie z zadumą na okolicznościowe piękno przyrody oraz głębię zakochanych oczu, zaparkowanie w powietrzu drona filmującego scenę oraz przystąpienie do oświadczyn.

Wszystko szło doskonale, dopóki nie zaczęła się prawdziwa akcja – ostatnim obrazem zarejestrowanym przez drona zanim przełączył się w tryb kamikadze, było uklęknięcie.

Samobójczemu urządzeniu nie udało się dokonać skutecznego sabotażu i zaręczyny doszły do skutku, co prawda w nieco bardziej intymnej niż planowano atmosferze, i bez potencjalnych świadków z przyszłości.

Do czego używacie drona?

Michał Tomaszkiewicz
Tagi: Gadżety