19.04.2019 18:30

30-lecie Game Boya - w jaki sposób zmienił granie?

W kwietniu 2019 roku linia Game Boy obchodzi swoje trzydziestolecie. Konsola, do której stworzenia inspiracją był kalkulator, na zawsze zmieniła granie.

gameboy
foto: flickr.com/CC0

W latach 80. granie na dobre zagościło na świecie. Pojawiały się kolejne automaty arcade i miejsca, gdzie po wrzuceniu monety można było zagrać w kolejne, coraz to bardziej zaawansowane tytuły. Rynek zauważył ten trend i w efekcie powstały domowe konsole. Jednym z pionierów w tej dziedzinie było Nintendo - niewielka japońska firma, która znana była przede wszystkim… z produkcji kart do gry.

TThe Legend of Zelda: Link’s Awakening
TThe Legend of Zelda: Link’s Awakening
Przeczytaj także The Legend of Zelda: Link’s Awakening napisana od nowa dla Nintendo Switch

Początki mobilnego grania

Pomysł, aby granie z automatów i telewizorów przenieść do kieszeni pojawił się w roku 1979. Wtedy jednak do premiery Game Boya było jeszcze daleko. Według historii, pomysł na przenośną konsolę do gry pojawił się, kiedy Gunpei Yokoi zauważył w pociągu biznesmena, który z nudów bawił się swoim kalkulatorem.

Ta sytuacja dała początek serii konsolek Game & Watch, której Japończyk jest oficjalnie uznawany za ojca. Nie oferowały one wymiennych kartridży, więc żeby zmieniać gry trzeba było wyposażyć się w kilka urządzeń. Pierwsza produkcja tego typu, Ball z 1980 roku, polegała na odpowiednim układaniu rąk żonglującego piłkami człowieka. Zainteresowanie było na tyle duże, że w ciągu kilku kolejnych lat Nintendo wypuściło na rynek kilkadziesiąt modeli kieszonsolki.

Jednocześnie, premierę miała nowa konsola firmy - Famicom, znany poza Japonią jako NES (Nintendo Entertainment System). Jej ciepłe przyjęcie i znakomita sprzedaż utwierdziły Nintendo w przekonaniu, że przyszłość grania związana jest z wymiennymi kartridżami. Sprowokowało to również twórców Game & Watch do zastanowienia się, w jaki sposób ulepszony może zostać ich produkt.

kolekcja gier
kolekcja gier
Przeczytaj także Największa kolekcja gier w historii - ponad 20 000 pozycji! [WIDEO]

I wtedy wchodzi on, cały na szaro

Wynikiem tych rozmyślań był debiutujący w 1989 roku Game Boy. Dużo większy, ale i pod każdym niemal względem lepszy od swojego protoplasty. Wyposażony został w dużo dokładniejszy ekran - teraz, zamiast kalkulatorowego LCD, gracze mogli oddać się rozgrywce na wyświetlaczu o rozdzielczości 160 x 144 pikseli, który pokazywał obraz w czterech odcieniach szarości. A raczej - szaro-zieloności, jako, że już w momencie premiery ten komponent Game Boya był trochę w tyle za konkurencją w postaci, między innymi, Game Gear od Segi.

Do sterowania służyły czterokierunkowy D-pad oraz przyciski funkcyjne A i B. Oprócz tego, Game Boy posiadał dwa głośniki, wyjście słuchawkowe oraz port rozszerzeń. Niestety, jeśli chodzi o technologie to Japończycy dość mocno się spóźnili. Bezpośrednia konkurencja kieszonsolki, czyli wspomniany już wyżej Sega Game Gear oraz Atari Lynx wyglądały przy nim jak futurystyczne cudy techniki.

Nie moc obliczeniowa, a gry były jednak siłą Game Boya. Konsola posiadała, w przeciwieństwie do Game & Watcha wymienne kartridże, co Nintendo wykorzystało w pełni. Nie bez znaczenia był również fakt, że dzięki ograniczeniom technologicznym Game Boy był dużo tańszy od swoich konkurentów. Co więcej, słabsze parametry oznaczały również mniej energii potrzebnej do ich zasilenia - podczas gdy konkurencja potrzebowała 6 baterii AA, Game Boy działał na 4-ech, które wystarczały na 10 godzin gry.

Wróćmy jednak jeszcze na chwilę do gier. Te, oferowały graczom nie tylko więcej niż Game & Watche, ale niekiedy nawet więcej, niż ich domowe Famicomy, czy NES-y. Większość kartridży wyposażona była w możliwość zapisu gry - niemal niezbędnej w podróży funkcjonalności. Ponadto, port rozszrzeń pozwalał się graczom łączyć między sobą, co wykorzystali deweloperzy gier.

Ci, mieli gigantyczne pole do popisu prezentując duże, pełnoprawne tytuły. Wśród najpopularniejszych tytułów na Game Boya warto wspomnieć chociażby o Super Mario Land, Kirby’s Dreamland czy Pokemonach Green, Red i Blue.

Garfield Gameboy'd
Garfield Gameboy'd
Przeczytaj także Garfield przeraża w survivalowym horrorze w stylu Game Boya

Gdyby nie Game Boy, to nie byłoby Switcha

Kieszonsolka od Nintendo, jeszcze przed premierą dużo bardziej zaawansowanego Game Boya Advance, doczekała się wielu usprawnień i kolejnych wersji. Warto tu wspomnieć chociażby o dużo mniejszym Game Boyu Pocket, wyposażonym w podświetlenie Game Boy Light, czy oferującym kolorowy wyświetlacz Game Boyu Color. Całościowo, urządzenie sprzedało się w 120 milionach egzemplarzy, a ostatnie konsolki opuściły fabryki Nintendo w 2003 roku.

Tym samym, Game Boy wybrukował drogę, którą niedawno wkroczył na rynek Nintendo Switch. Zasada, którą kierowali się projektanci Nintendo w 2018 roku jest taka sama jak blisko 30 lat temu - sięgamy po nowe technologie tylko w przypadku, kiedy poprawią one grywalność. Switch pewnie nie może pochwalić się imponującą specyfikacją techniczną (jak chociażby nadchodzące PS5), ale mimo to, z miejsca został najpopularniejszą konsolą zeszłego roku, która do kwietnia 2019 roku sprzedała się w 30 milionach egzemplarzy. Może i nie zagramy na niej w najnowszego FPS-a w 4K i 120 klatkach na sekundę. Ale tak naprawdę - to co z tego?

Marcin Czajkowski