07.12.2018 11:43

CS:GO jest teraz za darmo – ceną za to jest tryb battle royale

Wygląda na to, że Valve weszło z CS;GO w niebezpieczne rejony, prezentując tryb battle royale Danger Zone i czyniąc swoje flagowe dzieło grą darmową. Oddani fani gry nie przyjęli tej decyzji z entuzjazmem – i to z wielu przyczyn.

CS:GO battle royale
foto: materiały prasowe

Fortnite jest dziś wszędzie – szczególnie w głowach szefów developerów tworzących gry. Gra battle royale, mimo że prezentowana jest za darmo, co miesiąc zarabia setki milionów dolarów na mikropłatnościach za kosmetyczne gadżety i cieszynki.

Takiego potencjału na szybkie wzbogacenie się niemal żadne studio nie jest w stanie zostawić w spokoju – ostatnim wielkim, który przeszedł na ciemną stronę rozgrywki, jest Valve, który tryb battle royale zaimplementował w będącym ikoną e-sportu Counter-Strike: Global Offensive.

Zaprezentowana jeszcze w 2018 roku gra zyskała rzesze fanów i stała się cenionym tytułem e-sportowym dzięki wyważonej rozgrywce, w której dwie drużyny walczą o osiągnięcie celów taktycznych. Pojedynki najlepszych drużyn przyciągają całe rzesze fanów.

Wyrafinowana rozgrywka CS:GO musiała jednak ustąpić, żeby uczynić tytuł atrakcyjnym dla nowego pokolenia graczy, chcącego po prostu strzelać do wszystkie co się rusza. Sukces Fortnite sprawił, że battle royale uderzyło do głowy studiom, spieszącym się by jak najszybciej wydać grę pozwalającą bawić się w taki właśnie sposób – nawet kosztem kampanii dla jednego gracza, która staje się być coraz bardziej passe.

cs_go_battle_royale_02

CS:GO to teraz battle royale

Counter-Strike: Global Offensive stał się darmowy, żeby przyciągnąć graczy do Danger Zone. W opracowany przez Valve tryb battle royale można grać pojedynczo, w parach bądź trójkach – walczyć ze sobą może maksymalnie 18 osób jednocześnie.

Valve postarał się przy tym, żeby w nowym wydaniu gry byli równi i równiejsi – osoby, które kupiły CS:GO wcześniej, otrzymali status graczy Prime. Pozwala on zdobywać inne, lepsze nagrody, a także gwarantuje, że grać będzie się tylko i wyłącznie z innym graczami o tym statusie, chroniąc przed spotkaniem z plebejuszami przyciągniętymi przez tryb battle royale.

Zmiany nie spodobały się starej gwardii – oceny CS:GO na Steamie z miejsca zaczęły roić się od negatywnych opinii. Co się stało, już się jednak nie odstanie – Valve bardziej niż o osoby, które już kupiły grę, walczyć będzie zapewne o nowych użytkowników, którzy mogą ożywić przychody osiągane przez zasłużoną dla e-sportu markę.

Którą wersję CS:GO wolicie?

Michał Tomaszkiewicz
Tagi: Gry