04.12.2019 16:07

Dragon Ball Z: Kakarot – nostalgiczny powrót do młodości [PIERWSZE WRAŻENIA]

Na walkach toczonych przez bohaterów anime Dragon Ball wychowały się w Polsce całe rzesze fanów, którzy przy okazji szlifowali jeszcze znajomość języka francuskiego. W styczniu 2020 będzie można wrócić do tych miłych chwil, tym razem biorąc czynny udział w wydarzeniach widzianych na ekranie.

Dragon Ball Z: Kakarot
foto: Bandai Namco Entertainment

Dragon Ball Z: Kakarot pozwoli przeżyć raz jeszcze historię Wojowników Z, poczynając od wizyty Raditza, a kończąc na starciach z potężnym Buu. W tytule swoje palce maczał sam Akira Toriyama, który podrzucił kilka pomysłów na rozszerzenie świata i własnoręcznie narysował kilka nowych postaci.

Sagi Z nie przeżyjemy więc w dokładnie taki sam sposób, w jaki pokazywana była na ekranie. Dragon Ball Z: Kakarot oferuje bowiem otwarty światek, w spotykamy stare i znajome oraz nowe i niespodziewane postaci niezależne i możemy podjąć się wypełniania dla nich zadań nagradzanych doświadczeniem i przydatnymi artefaktami.

Gra wygląda jak kreskówka, którą znamy z telewizji. Chwilami można je odróżnić tylko tym, że animacje w Kakarocie są bardziej dopracowane, a postaci prezentowane z większą dbałością o szczegóły. Nowy Dragon Ball pozwala taplać się w nostalgicznych wspomnieniach do woli, dając doskonałe poczucie znalezienia się w centrum anime. Zobaczcie zresztą sami:

Dragon Ball Z: Kakarot – saga Frizera, Komórczaka i Buu od „a” do „z”

Nie będziemy czekać z przekazaniem naszej opinii o Dragon Ball Z: Kakarot przez czas, który w serialu pozwoliłby na pokazanie w kilku odcinkach kilku ciosów zadanych w decydującej walce. Od razu powiemy, że gra zyskała naszą miłość od pierwszego wrażenia, porywając do świata znanego z kreskówki i pozwalając odkrywać jego nowe sekrety.

Na przedpremierowym pokazie mogliśmy zasmakować jak zaczyna się gra oraz rzucić się w wir prawdziwej akcji podczas finalnej walki z Komórczakiem.

kakarot_02

W Dragon Ball Z: Kakarot rozczula praktycznie wszystko. W pierwszym podejściu mieliśmy za zadanie dotrzeć do Raditza, który porwał właśnie Gohana. Nad światem mogliśmy lecieć na pamiętnej chmurce, bądź też korzystać z własnych sił. W obu przypadkach efekty wizualne i dźwiękowe z anime były idealnie otworzone.

Radar, który w kreskówce służył do odnajdywania tytułowych smoczych kul, w grze pokazuje znacznie więcej. Dzięki niemu można zlokalizować zadania poboczne i miejsca występowania pomocnych surowców. Goku może na przykład łowić ryby bądź też polować na dinozaury, które – jak pamiętamy – stanowiły podstawę jego diety za czasów pierwszej serii Dragon Balla.

Gdy dotrzemy do wydarzenia fabularnego, gra zamienia się w interaktywny film. Zdarzenia z anime pokazywane są wiernie, choć często z nowego, świeżego punktu widzenia. Animacje i dialogi stanowią jednak tylko wstęp do dynamicznych walk. Dopiero ich wygranie posuwa akcję naprzód i sprawia, że oglądamy wydarzenia znane z serialu.

kakarot_03

W Dragon Ball Z: Kakarot pokazuje sagę Wojowników Z od samego początku do samego końca, pozwalając na obejrzenie w postaci animacji niemal całego serialu.

Dragon Ball Z: Kakarot – walki, które nie trwają tygodniami

Pojedynki toczone między wojownika w Dragon Ballu słynęły z dwóch rzeczy: spektakularnego podnoszenia mocy zawodników oraz rozciągania zadawania kilku szybkich ciosów nawet na kilkanaście minut.

Tego refleksyjnego, budzącego napięcie tempa nie znajdziemy w Dragon Ball Z: Kakarot. Tutaj w trakcie walki nie ma chwili na wytchnienie i trzeba bezustannie napierać na przeciwnika, który wcale nie będzie czekał bezczynnie na nasze działania, dając nam fory.

kakarot_04

Starcia toczone są w środowisku 3D. Prowadzone postaci mogą zadawać zarówno tradycyjne, fizyczne ciosy, jak i wykorzystywać skumulowaną energię KI do wyprowadzania ataków specjalnych. Ich siła (oraz rodzaje) zależą od tego, jak bardzo wzmocniliśmy prowadzona postać i jakie ruchy są dostępne.

Nagrodami za szczególnie udane i zakończone specjalnym ciosem akcje są animacje pokazujące na przykład jak potraktowany serią adwersarz w dragonballowym stylu przebija się z impetem przez pagórek, żeby otrzepać się z ziemi i powrócić do starcia.

Pamiętacie znikanie z pola widzenia i pokazywanie się za plecami przeciwnika? Jeśli tylko będziecie wystarczająco dobrzy w obsłudze pada, ta sztuka może udać się także i w Dragon Ball Z: Kakarot.

kakarot_05

Gra będzie miała premierę w styczniu 2020 roku. Jeśli nie boicie się zaryzykować, że wciągniecie się w nią tak jak było to w przypadku anime, warto się Dragon Ball Z: Kakarot.

Zobacz także: Dragon Ball, Naruto, Bleach i One Piece w jednym – zobaczcie zwiastun Jump Force 

Która seria Dragon Balla jest najlepsza?

Michał Tomaszkiewicz
Tagi: Gry