10.10.2018 17:16

FIFA 19 – siła mistrzów [RECENZJA]

W tym roku spełnił się sen miłośników serii FIFA – ich ukochana gra pozwala w końcu powalczyć w Lidze Mistrzów. Wśród ciekawych nowości znalazły się także takie, które więcej wspólnego mają z meczami podwórkowymi, niż z profesjonalnym futbolem. I kto wie, czy właśnie nie te są najlepsze.

FIFA 19 – siła mistrzów [RECENZJA]
foto: materiały prasowe

Od Ligi Mistrzów w FIFA 19 nie d się uciec – będzie witać graczy za każdym razem, gdy zostanie uruchomiona gra. Trzeba przyznać, że licencja na europejskie rozgryź(można także zagrać w Lidze Europy) została wykorzystana fenomenalnie. Każdy mecz w LM to prawdziwy spektakl i święto – dba o tym oprawa żywcem przeniesiona z ceremoniału rozgrywek.

FIFA 19 – urealniona widowiskowość

Zagorzali gracze po starcie meczu w FIFA 19 dostrzegą dwie rzeczy. Po pierwsze, Electronic Arts udało się jeszcze wyżej podnieść poprzeczkę artyzmu, jeśli chodzi o wizualia oraz ruchy i zagrania postaci – dzięki nowym animacjom wachlarz widowiskowych zagrań znacznie się poszerzył, bez kozery rywalizując z (a właściwie dystansując) najpiękniejsze akcje z prawdziwych boisk.

Wirtuozeria graficzna idzie przy tym w parze z odczuwalnym zwolnieniem tempa akcji i przeniesienie ciężaru z szybkości na siłę i kondycję – nie wystarczy już mieć napastnika sprintera, żeby dziecinnie łatwo uwalniać się obrońcom i prowadzić rajdy na bramkę. FIFA 19 wnosi do walki o piłkę więcej siłowych zagrań, wymagając przy tym lepszej orientacji taktycznej.

fifa_19_02

Widać to zwłaszcza po poprawionym systemie podań – teraz idealne dogranie wymaga aktywnego wskazania, w którą stronę ma być ono zagrane, zdanie się na automat skazuje na niedokładności.

Wartą wspomnienia nowością jest też opcjonalne dopieszczanie oddawanych strzałów, polegające na ponownym naciśnięciu przycisku akcji dokładnie w chwili, gdy stopa zawodnika dotyka piłki. Jeśli uda się odpowiednio wyczuć moment, możemy liczyć na dodanie strzałowi siły i polotu. Jeśli się pomylimy, piłka wyląduje gdzieś hen w trybunach – system jest więc ryzykowny, ale zakończony sukcesem daje dużo frajdy i satysfakcji.

FIFA 19 – najlepsza jest liga podwórkowa

Największym odświeżeniem serii nie jest wcale z dawna wyczekiwana Liga Mistrzów – to futbolowe święto jest ortodoksyjne do granic, tak samo zresztą jak wszystkie inne oficjalne dostępne rozgrywki (w tym polska Ekstraklasa).

Odpoczynkiem od rutyny są nowe tryby domowe, wprowadzające ozdrowieńcze wypaczenia do świętych zasad piłki nożnej. Opcji do wyboru jest kilka i każda z nich przyprawia o uśmiech na twarzy – ostatnia zaś wywołuje wręcz opętańczy śmiech.

Co bowiem powiecie na rozegranie spotkania, w którym gole strzelone spoza pola karnego będą liczyć się podwójnie? Albo meczu, w którym jedynie słusznymi bramkami będę te zdobywane główką lub wolejem?

fifa_19_03

Dalej jest jeszcze lepiej – na boisko można po prostu nie wpuścić sędziego, w wszystkie cywilizowane zasady zamknąć razem z nim w szatni? Spalone? Nie ma. Faule? Pierwsze słyszę. W tym trybie spotkanie zamienia się w prawdziwą rzeź niewiniątek.

O dziwo, nie jest to dająca najwięcej frajdy modyfikacja przepisów – ten laur przypada trybowi nazwanemu „Przetrwanie”. W nim robi się naprawdę interesująco – z drużyny, która strzeli gola, wykluczany jest po tym jeden zawodnik. Im więc lepiej się gra, tym większą przewagę liczebną ma przeciwnik, co znacznie zmienia meczową równowagę.

FIFA 19 – zmiany w turniejach online

FIFA Ultimate Team to – w zależności od gracza – najlepsze lub najgorsze, co przytrafiło się piłkarskiej serii gier EA. Możliwość rywalizacji z żywymi przeciwnikami, połączona z rozwijaniem drużyny dzięki zdobywanym (lub kupowanym) nagrodom wielu przypadła do gustu – innych zaś zniechęciła koniecznością kupowania kart, żeby mieć szanse podczas pojedynków.

FIFA 19 próbuje wyrównać szanse wszystkich graczy, wprowadzając nowy sposób prowadzenia rozgrywek online. Najpierw gracze proszeni są o rozegranie 5 meczy kwalifikacyjnych – na ich podstawie określane są umiejętności gracza, który zostaje przydzielony do rozgrywek z podobnie ocenionymi przeciwnikami.

fifa_19_04

FIFA 19 nie zarzuciła oczywiście turniejów weekendowych – nowa rozgrywka pomoże jednak szlifować umiejętności bez wpadania we frustracje z powodu zmagania się z przeważającymi umiejętnościami przeciwnika.

FIFA 19 – piłkarska przygodówka

To, ze nawet najlepiej podane piłkarskie meczy wymagają przypraw, żeby się nie znudziły, EA zrozumiała już kilka lat temu, startując z wbudowaną w grę kampanią „Droga do sławy”. Tym razem obserwujemy zwieńczenie(?) kariery Aleksa Hunera, który w końcu przywdziewa strój Realu Madryt i rusza do boju o wygranie Ligi Mistrzów.

W grze FIFA 19 pojawiły się nowe pomysły na ten tryb rozgrywki – cofamy się w nim w czasie, żeby rozegrać spotkanie na wyraźnie umęczonym boisku z lat 70-tych XX wieku, mamy także szansę posterować (choć trochę na niby, bo nasze wybory drastycznie na historię nie wpływają) siostry Huntera która ma nadzieję wybrać się na kobiece mistrzostwa świata w piłce nożnej, oraz przyjacielem piłkarza z ligi angielskiej.

fifa_19_05

„Droga do sławy” stanowi ciekawy przerywnik między meczami, pozwalając odpocząć nieco od rutyny rozgrywanych spotkań.

FIFA 19 – warto kupić?

Dla fanów serii i piłki nożnej odpowiedź jest jasna – nieważne, czy nowa odsłona jest lepsza czy gorsza, i tak trzeba ją kupić, żeby móc realizować w praktyce hasło, że futbol jest całym naszym życiem bez potrzeby wychodzenia z domu i rozgrywania prawdziwych spotkań.

Dla osób, które fanatykami nie są, FIFA 19 stanowi ciekawą propozycję – gra stała się w końcu kompletna dzięki wprowadzeniu Ligi Mistrzów, a możliwość rozgrywania meczów według własnych zasad sprawiła, że tytuł EA zyskał potencjał na stanie się imprezowym hitem.

Gra jest dostępna na PlayStation 4, Xbox One, PC, Nintendo Switch, PlayStation 3 i Xbox 360.

Kopię gry dostarczył wydawca - Electronic Arts Polska.

Michał Tomaszkiewicz
Tagi: Gry