27.04.2018 16:36

Frostpunk – apokaliptyczna fabryka zimnych drani [RECENZJA]

Gra moralnego niepokoju – tak najkrócej można opisać Frostpunk, nową grę 11 bit studios. Gracze mogą się w niej przekonać, jak mało trzeba, żeby pójść w ślady największych zbrodniarzy w historii.

Frostpunk
foto: materiały prasowe

Frostpunk to gra, która może przyprawić o kaca. Takiego moralnego. Gracz otrzymuje zadanie uratowanie ludzkości i jej przyszłości w świecie, który zamienił się w lodową pustynię pod koniec XIX wieku, gdy szczytem techniki były maszyny parowe.

To właśnie one zapewniają niezbędne do przetrwania ludzi ciepło i stanowią centrum budowanego przez gracza miasta – kolejne wnoszone budowle przytulają się do generatora, otaczając go kolejnymi kręgami bardziej lub mniej ogrzewanych pierścieniach.

Frostpunk oferuje intensywność RTS-a

Na pierwszy rzut oka Frostpunk przypomina RTS-a - najważniejsze jest stworzenie infrastruktury pozwalającej na ulepszanie budowanego miasta. Ten element rozgrywki jest bardzo angażujący – praktycznie w każdej chwili trzeba podejmować trudne decyzje o tym, jakie niecierpiące zwłoki inwestycje musimy odłożyć, a jakie jak najszybciej zrealizować.

Intensywność rozgrywki można porównać z tą znaną z pierwszych minut rozbudowywania bazy w RTS-ach – trzeba dokładnie obejrzeć każdy wydawany surowiec, gdyż jego złe rozdysponowanie może przypomnieć o sobie w przyszłości i pogrzebać szanse na zbudowanie samowystarczalnego miasta.

foto: materiały prasowe

11 bit sudios zadbało o to, żeby gracz nie miał nawet chwili wytchnienia, rzucając mu z zimną krwią fala za falą problemów do rozwiązania. Tutaj zawsze mamy kłopoty zagrażające przyszłości miasta.

Równocześnie gra podsuwa narzędzia, którymi można je rozwiązać. Na początku wygląda to w miarę niewinnie – gracz decyduje na przykład, czy znajdujące się w mieście dzieci będą miały obowiązek pracy, czy też będą mogły przeżywać mniej traumatyczne dzieciństwo.

Frostpunk zrobi z Ciebie Stalina, Hitlera i Mao Zedonga

Po dokonaniu jednego wyboru pojawiają się następne, dające graczowi możliwość pełniejszego wykorzystania zasobów ludzkich, pozostawiając mu samemu ocenę, czy jest to moralnie słuszne. Wyboru, których się dokonało, wracają do gracza w przyszłości. Grupa spotkanych na lodowym pustkowiu dzieci może być błogosławieństwem (dodatkowe ręce do pracy) bądź przekleństwem (dodatkowe osoby do wyżywienia). Gra daje mu więc wybór – zabrać je do miasta, bądź zostawić na mrozie na pewną śmierć. Miasto musi przetrwać i w wirze walki o zrealizowanie tego celu łatwo zapomnieć, że ludzie też.

Tworzone miasto musi z jednej strony mieć zapewniony odpowiednio duży strumień surowców, z drugiej zaś zapewnić ciepło i bezpieczeństwo mieszkającym w nich ludziach. Rzecz w tym, że we Frostpunku jedno kłóci się z drugim i gracz musi wybierać, czy ważniejsze są dla niego działania zabezpieczające przyszłość miasta, czy też polepszające warunki życia ludziom.

foto: materiały prasowe

Zawsze jednak brak jest surowców i czasu, żeby zająć się należycie obiema sprawami. Na funkcjonowanie miasta można wpływać stanowiąc prawa – jeśli jednak gracz zagalopuje się za bardzo, tworzona przez niego społeczność stanie się totalitarna, a ład i porządek na ulicach będzie utrzymywany przemocą lub fanatyzmem religijnym.

11 bit studios dyskretnie przypomina w czasie rozgrywki o wartości ludzkiego życia, pokazując co się stało z innymi ocalałymi, którzy większą wagę przywiązywali do sprawności funkcjonowania infrastruktury.

Frostpunk – klaustrofobiczna gra o Wielkich Rzeczach

Niemal cała rozgrywka w każdym z trzech dostępnych w czasie premiery scenariuszy toczy się na bardzo niewielkiej przestrzeni – gracz widzi tylko teren, na którym może wznosić budynki, okazjonalnie zaglądając na lód i szukając nowych miejsc do poszukiwania cennych zasobów.

Ten zabieg twórców – wraz z odkryciami dokonywanymi przez zwiadowców – zwiększa grozę sytuacji i pokazuje, że gracz rzeczywiście musi przetrwać mając do dyspozycji tylko to, co skrywa w najbliższej okolicy lód.

foto: materiały prasowe

Umiejętność taktycznego i strategicznego planowania rozbudowy miasta musi iść w parze z wyborami o jego społecznym rozwoju. Czy śmiertelnie chorym będzie się oferować godną opiekę i chować ich na cmentarzu, czy przetrwanie miasta będzie wymuszało podjęcie innych decyzji? Czy cel uświęca środki, a dla Ludzkości warto zrezygnować z Człowieczeństwa?

A dla Was co byłoby ważniejsze?

Michał Tomaszkiewicz
Tagi: #Gry