13.02.2019 13:27

Gracze wyłapali w Kingdom Hearts III używanie nielicencjonowanego oprogramowania

Square Enix zaliczyło solidną wpadkę wizerunkową, która może przeistoczyć się w niedopatrzenie bolesne finansowo – okazało się, że podczas prac nad Kingdom Hearts 3 używano oprogramowania z nieważną licencją.

Kingdom Hearts III - znak wodny Arnold
foto: kadr z wideo

Kingdom Hearts III to ujmująca historia o walce postaci Disneya z prawdziwym złem grożącym unicestwieniem świata jaki znany. Podczas rozgrywki mamy okazję zwiedzić (i ocalić) okolice znane z popularnych filmów, zarówno kreskówek, jak i obrazów aktorskich.

Akcja gry zabiera nas między innymi do „Krainy Lodu”, gdzie mamy okazję przeżyć raz jeszcze piosenkę śpiewaną przez Elsę.

Jak się okazało, scena ta ma wielu fanów, a nawet psychofanów, którzy oglądali animację klatka po klatce. I znaleźli coś, czego nie powinno być w grze – znak wodny wstawiany przez program do edycji wideo, gdy nie odnajdzie ważnej licencji.

Kingdom Hearts III
Kingdom Hearts III
Przeczytaj także Kingdom Hearts III z disneyowskim rozmachem w zwiastunie premierowym

Kingdom Hearts III – znak wodny z Autodesk Maya

Twórcy gry zdecydowali się zamieścić przerywniki animowane jako filmy do otworzenia, a nie animacje generowane w czasie rzeczywistym na silniku gry. Materiały wideo zostały więc stworzone z wyprzedzeniem przez Square Enix, a następnie dołączone do finalnej wersji gry.

Nie przewidziano tylko dwóch rzeczy – że oprogramowanie, z którego się korzysta do przygotowania filmów, może nie mieć wszystkich wymaganych licencji (w tym przypadku Arnold Rendering Licence), oraz że znajdą się gracze, którzy będą przyglądać się Kingdom Hearts III tak intensywnie, że zauważą znak wodny pojawiający się tylko w kilku klatkach.

Zobacz także: >> Na Pornhubie można było obejrzeć Kingdom Hearts III kilka dni przed premierą <<

Znak wodny „Arnold” ciężko dostrzec nawet wtedy, gdy wie się, gdzie i kiedy trzeba jej szukać – przewińcie wideo do 9:55 i sprawdźcie, czy dostrzeżecie wpadkę.

Wygląda na to, że Square Enix przegapił brak licencji w Autodesk Maya – błąd ten da się co prawda łatwo naprawić (wystarczy w ramach aktualizacji podmienić problematyczne klatki w filmach), konsekwencje używania oprogramowania bez licencji mogą być dotkliwe finansowo, jeśli o swoje upomną się twórcy programu.

Zauważyliście znak wodny?

Michał Tomaszkiewicz
Tagi: Gry