25.09.2018 18:22

Graliśmy już w My Memory of Us – gorzką opowieść o słodkiej dziecięcej przyjaźni

Piękna, ręcznie rysowana grafika i historia przyjaźni dwójki kilkulatków – na pierwszy rzut oka My Memory of Us jest uroczą grą przygodową, idealną do doświadczania z dziećmi. Tyle tylko, że z każdym krokiem robi się mroczniej i ciężej na duszy.

My Memory of Us
foto: materiały prasowe

Pierwszą łamigłówkę trzeba rozwiązać, żeby w ogóle móc rozpocząć grę. Gdy już sobie z nią poradzimy, przywita nas kojący głos Patricka Stewarda, który jest jednym z bohaterów pokazywanej przygody – a właściwie był nim w młodości, będąc chłopcem, którego poczynania, tak samo jak jego przyjaciółki, można kontrolować.

Niewinny świat gier, zabaw i psikusów osadzony w bezsensownie okrutnym i pełnym przemocy (aczkolwiek tylko sugerowanej, a nie pokazywanej wprost) wszechświecie dorosłych – przed taką perspektywa staje gracz w My Memory of Us.

Para dzieci, każde posiadające inne zdolności, spędza ze sobą beztroski czas, dbając przy tym o siebie i pilnując, żeby nie stało się im nic złego. Jeśli skoncentrować się tylko na szkrabach i ignorować kompletnie, czego dotyczą zadania i w jakich okolicznościach są wykonywane - polska gra jest przyjemną rozrywką dla szarych komórek, dającą poczuć satysfakcję z odpowiedniego rozegrania zagadki.

Jeśli jednak przyjrzymy się światu, w którym przebywają dzieci, coś zaczyna nas uwierać. Akcja My Memory of Us dzieje się w okupowanej w czasie II wojny światowej Polsce i pokazuje między innymi życie w getcie. Twórcy świadomie zrezygnowali z nazywania rzeczy po imieniu – to od gracza zależy, jak będzie interpretował zdarzenia na ekranie.

Uważni znajdą w My Memory of Us nawiązania do głośnych dzieł opowiadających o holocauście – między innymi znany z „Listy Shindlera” czerwony płaszczyk, który alegorycznie pojawia się w trakcie rozgrywki na dziewczynce.

My Memory of US

My Memory of Us – gra z ambicją dodaną

Grając w My Memory of Us spędziliśmy niemal dwie godziny – tyle wystarczyło, żeby żwawym tempem dać pierwszy krok w kierunku pokazywanych subtelnie okropności wojny. Tytuł wzbudził w nas niepokojący dysonans, łącząc rysunkową grafikę z rozdzierającą serce tematyką.

To gra, której można się trochę bać – ona nie da spokoju nawet wtedy, gdy odejdzie się od klawiatury, pozostawiając za sobą monochromatyczny świat rozświetlany oskarżycielsko czerwienią. Jednocześnie zaś będzie przyciągać osobliwością opowiadanej historii, którą po prostu chce się poznać do końca, mimo że potrafi to sprawić ból.

My Memory of US przyjrzymy się bliżej – tytuł na to zasługuje. Przesłaniem przypomina „gry moralnego niepokoju” 11 bit studios – This War of Mine oraz Frostpunka. Premiera My Memory of Us Juggler Games zaplanowana jest na 9 października 2018.

Michał Tomaszkiewicz
Tagi: Gry