28.09.2018 11:43

Graliśmy w nową przygodę Wiedźmina

Nigdy nie ufaj czarodziejkom – wystarczy chwila, żeby znaleźć się w świecie zupełnie nie z tej bajki. Tak właśnie Geralt trafił do Soulcalibur VI, z którego za pomocą gracza będzie starał się wydostać.

Wiedźmin w Soulcalibur VI
foto: kadr z wideo

Wiedźmin 4 – na głos tego tytułu milionom fanów Wiedźmina zapiera dech. I chociaż CD Projekt twardo zapowiada, że nowych gier z Geraltem w roli głównej już nie będzie, to jednak z drugiej strony potwierdza, że następny Wiedźmin powstanie. Geralt pojawił się też w zwiastunie Wojny Krwi - fabularnej opowieści korzystającej z mechanizmów GWINT-a.

Zanim jednak do tego dojdzie – kto wie, czy nie po pojawieniu się z dawna wyczekiwanego Cyberpunka 2077 (może Wiedźmin istnieje w tym świecie jako gra i będzie w niego można sobie wirtualnie zagrać?) – Geralt chwilowo przerwał cieszenie się emeryturą, żeby móc zabawić nas kolejny raz. Tym razem pojawiając się gościnnie w japońskiej bijatyce Soulcalibur VI.

soulcalibur_vi_wiedzmin_06

Prawdziwy nowy Wiedźmin

Już od pierwszych chwil zapoznawania się z trybem fabularnym Geralta z Rivii nie ma się wątpliwości – to dokładnie ten sam, cyniczny i pewny siebie wiedźmin, którego znamy z gier CDP. Głosu postaci użyczył Doug Cockle, aktor grający Geralta w angielskiej wersji językowej (Soulcalibu 6 nie zostanie zlokalizowany), sam zaś wiedźmin wygląda dokładnie tak, jak w Dzikim Gonie – polskie studio użyczyło Japończykom model 3D, przekazało nawet podobno kontakt do kaskadera, który nagrywał ruchy Geralta, tak by dostosować je do wymogów gry będącej czystą bijatyką.

Biały Wilk staje przed zadaniem powrotu do swojego własnego świata, co oznacza konieczność udania się podróż i wykonywania zadań na drodze do odkrycia tajemnic międzywymiarowego portalu.

Soulcalibur VI jest bijatyką, nie powinno więc dziwić, że pojedynek na miecze (lub inną broń białą) traktowany jest jako odpowiednie zachowanie w każdej możliwej sytuacji – nawet jako uściśnięcie dłoni na przywitanie.

Do zadań Geralta należy udowadnianie każdej napotkanej postaci, że wyzywanie wiedźmina na pojedynek to życzenie śmierci. I trzeba przyznać, że może to robić w sposób jednocześnie widowiskowy i niezwykle satysfakcjonujący.

soulcalibur_vi_wiedzmin_02

Biały Wilk został bowiem przeniesiony do świata Soulcalibur z pełnym dobrodziejstwem inwentarza – wprawne oko wychwyci część ataków, których używał w Dzikim Gonie, a oprócz miecza przeznaczenia ma w swoim arsenale także znaki, których nie zawaha się użyć.

Im dalej zapuścimy się w queście powrotu do przyjaznego świata pełnego potworów do zabijania, tym trudniejsze stają się pojedynki toczone przez Geralta. Nie oznacza to na szczęście, że tryb fabularny wiedźmina będą w stanie przejść tylko maniacy bijatyk – autorzy postarali się, żeby wiedźmińską przyjemność można było odczuwać bez potrzeby wykonywania skomplikowanych kombinacji klawiszy.

Finisher, który w spektakularny sposób łączy umiejętności szermiercze i wiedźmińskie Geralta uruchamiany jest jednym klawiszem – wystarczy więc zapełnić pasek energii, poczekać na odpowiedni moment, po czym rozsiąść się w fotelu i obserwować, jak Biały Wilk robi przeciwnikom schyłek jesieni średniowiecza.

soulcalibur_vi_wiedzmin_03

Oczywiście, tryb fabularny wiedźmina w Soulcalibur VI nie próbuje nawet udawać, że aspiruje do głębi znanej z Dzikiego Gonu. Nie oznacza to jednak, że w grze nie znajdziemy elementów RPG, w których nasze postępy zależeć będą od dokonywanych wyborów, przeciągających nas na stronę Dobra lub Zła.

Arcade’owy tryb RPG w Solucalibur VI

Japońska bijatyka pozwala wypełnić zadanie uratowania świata prowadząc swoją własną, stworzoną według zasad RPG postać. Zaczynamy od wyboru płci i wyglądu postaci (opcji dostosowania do swoich wymagań jest naprawdę sporo – my graliśmy jako czarny szkielet gustujący najbardziej w posługiwaniu się kosą bojową), a następnie wybieramy coś w rodzaju statystyk początkowych – preferowany styl walki.

Wybiera się odpowiednią mieszankę siły, szybkości oraz umiejętności walki w zwarciu lub na dystans. Po tym wszystkim ruszamy w świat, żeby ocalić swoją duszę, a przy okazji życie wszystkich innych. No chyba, że staną nam drodze – a jak już wiemy, wszystko w Soulcalibur VI rozwiązuje się w jeden, sprawdzony sposób – przemocą.

soulcalibur_vi_wiedzmin_04

Jak zapewne wiecie, niebezpiecznie jest ruszać w świat samemu – dlatego już na początku rozgrywki zaczynamy kompletować drużynę. Nie jest ona tylko i wyłącznie do ozdoby – pomocni mają wpływ na prowadzone przez nas walki.

Każde starcie daje nam punkty doświadczenia – przy czym liczy się nie tylko wygrana, lecz także styl, w jakim się tego dokonało. Pozwala to awansować postacią na wyższe poziomy, zwiększać jej ogólną siłę i liczbę punktów zdrowia, przy czym nie mamy tu nic do powiedzenia, jeśli chodzi o decydowanie, który współczynnik chcielibyśmy rozwinąć.

Wraz z awansami na wyższe poziomy od czasu do czasu w nasze ręce wpadają także nagrody – nowe bronie (pozwalające na przeprowadzanie odmiennych ataków) oraz pożywienie, wpływające na współczynniki w prowadzonej walce. Przed każdym starciem można sprawdzić, z kim będzie się miało do czynienia i na jaki sposób walki trzeba się przygotować – odpowiedni dobór oręża, pomocnika i pożywienia znacznie zwiększy nasze szanse na wygraną.

soulcalibur_vi_wiedzmin_05

Co jakiś czas przyjdzie nam także wybierać działanie, którego konsekwencje zbliżą nas do Dobra lub Zła - momenty te są odpowiednio zaznaczone obecnością Soulcalibura i Soul Edge'a, mieczy kształtujących wydarzenia w świecie japońskiej gry.

Tryb RPG w Coulcalibur VI jest oczywiście tylko umownym nagradzaniem gracza za postępy – w rozgrywce nie zmieniłoby się nic, gdyby z niego zrezygnować i po prostu pozwalać przeprowadzać walkę za walką postacią na tym samym poziomie – wystarczyłoby dostosować do tego współczynniki przeciwników. Nawet jeśli jednak wiemy, że to tylko przybrana konwencja – patrzenie, jak nasza postać rośnie w siłę daje dodatkową satysfakcję.

W Soulcalibur VI mogliśmy zagrać przed premierą dzięki dystrybutorowi gry – Cenedze. Premiera gry przewidziana jest na 19 października 2018.

Zagrasz w nową przygodę Geralta?

Michał Tomaszkiewicz
Tagi: #Gry