05.10.2018 19:01

My Memory of Us – kawał historii [RECENZJA]

To pułapka! Ta gra zahipnotyzuje Was swoją rysunkową grafiką niczym oczy kota ze Shreka, a potem bezlitośnie i brutalnie przywali Wam prosto między oczy i zdmuchnie z Was rozkoszne rozkojarzenie, pozostawiając z niespokojnymi myślami. Właśnie tak powinno tworzyć się gry o historii.

My Memory of Us
foto: materiały prasowe

Nawet wiedząc, o czym opowiada gra, łatwo jest o tym zapomnieć i dać wprowadzić się pierwszym rozdziałom opowiadanej historii w sielankowy nastrój, wypierając wszelkie smutku. To zasługa przyjętej konwencji – wszystko, co widzimy w grze, zostało ręcznie narysowane w stylu czarno-białych kreskówek dla dzieci, a muzyka przypisana parze dziecięcych bohaterów skutecznie łagodzi stresy przyniesione spoza gry. Dużą rolę pełni też kojący głos Patricka Stewarta, narratora pokazywanej opowieści.

To znakomity zabieg, umożliwiający ocucenie tkwiącej w graczu wrażliwości, pozbawianej świadomości za każdym razem, gdy mordujemy w grze tabuny przeciwników.

My Memory of Us jest grą o przyjaźni między dziećmi – chłopcem i nieco starszą dziewczynką. Szkraby polubiły się od pierwszego spotkania i stały się niemal nierozłączne, dzieląc się ze sobą wszystkim tym, co mają najlepsze – także specjalnymi zdolnościami.

Pierwsze gry i zabawy pozwalają nam zrozumieć, na czym polega więź między dziećmi i jak ją wykorzystać. Chłopiec, który jak się dowiadujemy jest małym złodziejaszkiem, potrafi się skradać i znikać z oczu, wykorzystując do tego najmniejszy nawet cień, a dzięki posiadanemu lusterku może oślepiać przeciwników. Dziewczyna z kolei potrafi biegać i strzelać z procy.

Gdy dzieci trzymają się za ręce, mogą wspólnie korzystać ze zdolności prowadzącej postaci – a to pozwoli pokonać wszystkie przeciwności przygotowane przez autorów. Co oznacza, że czasem trzeba się nieźle nakombinować – na gracza czekają zarówno wyzwania zręcznościowe, jak i logiczne.

mymemoryofus_02

Kevin sam w Getcie

My Memory of Us to od początku do końca dziecięca zabawa. Zdobycie ciastka, rozwieszenie kolorowych plakatów, przekazanie listu miłosnego czy odnalezienie zabawki dziewczynki – przed takimi zadaniami staje gracz kontrolujący dziecięce postaci.

Kluczowe dla rozgrywki elementy zostały oznaczone kolorem czerwonym – jeśli taki znajdzie się na ekranie, to wiedzcie, że coś będzie się działo. Korzystając z odnalezionych zasobów i swojego sprytu, należy przechytrzyć okoliczności losu i/lub przeciwników, którzy pokazują się licznie wraz z rozwojem historii wspólnych zabaw.

Rozpoczynają się one bowiem w przeddzień wybuchu II wojny światowej i inwazji na Polskę, a kończą po stłumieniu powstania w warszawskim getcie. Historyczne wydarzenia są tylko tłem dla zabaw i zadań, pokazując w niewymuszony i niemal dyskretny sposób, jak zmieniał się świat wokół bohaterów, których głównym zmartwieniem jest pozostanie razem, bez względu na wszystko.

mymemoryofus_03

Placem zabaw może być właściwie wszystko – schron przeciwlotniczy, baza wojskowa, Getto, a nawet pociąg wiozący postaci oznaczone jako te gorsze w tajemnicze miejsce, z którego nikt nie wracał. Tak, to ten zabawny pojazd w tle muzyki z powyższego filmu.

Wszystko to w bajkowej oprawie, pozbawionej niemal całkowicie rozpoznawalnych symboli, pokazujących się tylko czasem w tle. Nawet litery na szyldach są zmyślone, tak samo jak język, którym porozumiewają się postaci. W ten sposób My Memory of Us, mimo że osadzone w historii, staje się uniwersalne.

I uniwersalnie potrafi zajść za skórę, gdy zdamy sobie sprawę, co widzimy na ekranie. Autorzy wystrzegali się co prawda pokazywania śmierci, stawiając raczej na budowanie atmosfery przekazu aluzjami, kontrast pomiędzy dziecięcą perspektywą a dorosłym Złem sprawia, że stajemy się przeciwko niemu bezbronni. Ta gra potrafi zaboleć – pokazać wojnę jest łatwo, wskazać jej bezsensowne okrucieństwo osobom, które na sumieniu mają tysiące (jeśli nie miliony) wirtualnych istnień jest dopiero prawdziwą sztuką.

mymemoryofus_04

Gra wokół wspomnień

Tytuł My Memory of Us ma wiele znaczeń. To motyw przewodni głównej historii, opowieść o wspomnieniach związanych z przyjaciółką z dziecięcych lat.

To także pamięć o wydarzeniach historycznych, w szczególności o wojnie, okupacji Polski oraz tragedii zagłady Żydów. To również wspomnienia bardzo osobiste, zaklęte w specjalnie skonstruowanym rozdziale, na cześć dziadka twórcy, który wojnę odczuł na własnej skórze.

My Memory of Us to dodatkowo kolekcjonowanie wspomnień po prawdziwych bohaterach wojennych czasów – dzięki plakatom poukrywanym na poszczególnych poziomach można poznać historię Ireny Sendlerowej, Janusza Korczaka czy Marka Edelmana, podaną w kilku treściwych zdaniach.

W wielu miejscach w grze znajdziemy nawiązania do znanych i głośnych filmów dzieł z II wojną światową w tle - czerwony płaszczyk dziewczynki, taniec przed okupantami, czy pianino zrzucane z okien na bruk.

Kameralną grę autorstwa Juggler Games można skończyć w kilka godzin – pamiętać ją będzie się znacznie dłużej.

Michał Tomaszkiewicz