09.11.2018 18:32

"Red Dead Redemption 2" - Krew, śmierć i odkupienie [RECENZJA]

Rockstar przebił sam siebie - ich najnowsza produkcja zawiera najlepszy wirtualny świat w historii gier wideo. Nawet lepszy od "Wiedźmina 3" i poprzedniej produkcji amerykańskiego studia, czyli GTA V. A czy reszta aspektów rozgrywki w "Red Dead Redemption 2" dorównuje designowi lokacji?

Red Dead Redemption 2
foto: materiały prasowe

"Red Dead Redemption 2" absolutnie oczarowuje graczy projektem świata przedstawionego. Gra zabiera nas od ośnieżonych szczytów gór, przez tereny nizinne, aż do gęstych tropikalnych dżungli. Tereny są zamieszkiwane przez setki, czy nawet tysiące ludzi i zwierząt. W dużych miastach nie uciekniemy przed zgiełkiem, a zagubieni w nocy na bagnach poczujemy się prawdziwie osamotnieni. Projekty lokacji, jakość grafiki i warstwa dźwiękowa są wybitne i ustawią poprzeczkę dla sandboksów na następnych kilka lat. 

A reszta rozgrywki? Cóż, jeżeli graliście w GTA V, to mniej więcej wiecie, czego się możecie spodziewać. Gra zabiera nas do brutalnego półświatka, w którym jeden fałszywy ruch może skończyć się śmiercią. Głównymi bohaterami gry są właściwie dwaj panowie - Arthur Morgan i John Marston, dla którego jest to swoiste "origin story" (Marston jest głównym bohaterem pierwszego "Red Dead Redemption", które dzieje się kilkanaście lat po zakończeniu RDR2). Jak to zwykle w grach Rockstara bywa, towarzyszy nam cała plejada postaci drugoplanowych, często ciekawszych niż Morgan i Marston. Na uwagę zasługuje przede wszystkim Dutch van der Linde, szef naszego gangu i jeden z antagonistów pierwszego "Red Dead Redemption". Jego droga od honorowego lidera do tchórzliwego psychopaty przykuwa do ekranu, a w nas, jako odbiorcach, wywołuje całe spektrum emocji - od szacunku i podziwu, do obrzydzenia i nienawiści. 

Red Dead Redemption 2 - najlepszy sandboks w historii?

Fabularnie gra również nie rozczarowuje, aczkolwiek zdarzają się momenty, w których historia rozwija się zbyt wolno. W ogóle samo tempo rozgrywki jest bardzo powolne. Porównując nawet samą szybkość poruszania się postaci w "Red Dead Redemption 2" z naszym rodzimym "Wiedźminem 3" można odnieść wrażenie, że w grze Rockstara jest non-stop włączone zwolnione tempo. Nie pomaga w tym również system szybkiej podróży, który jest wyjątkowo szkieletowy i niespecjalnie pomaga w prędkim poruszaniu się po świecie. Oczywiście wszystko jest zrobione w celu budowania klimatu westernu, a każda z tych decyzji była dokładnie przemyślana przez deweloperów, nie mniej, osoby mniej cierpliwe mogą mieć ogromne problemy z przejściem "Red Dead Redemption 2". 

Wolniejsze tempo rozgrywki sprawdza się jednak w trakcie strzelanin,  ponieważ dzięki niemu pojedynki z wrogami nabierają bardzo filmowego stylu. Nie dość, że dają mnóstwo frajdy graczom, to do tego wyglądają zjawiskowo. Każde celne strzały w głowę, szybkie zlikwidowanie wielu przeciwników za pomocą opcji Dead Eye czy odstrzelenie komuś kończyny jest bardzo satysfakcjonujące. To w połączeniu ze wspomnianym udźwiękowieniem powoduje, że wszystkie strzelaniny w "Red Dead Redemption 2' sprawiają prawdziwą przyjemność. 

Nie można także nie wspomnieć o warstwie muzycznej, przy której tworzeniu udzielał się m.in. Josh Homme z Queens of the Stone Age. Ta jest obłędna i nie rozczaruje fanów westernów. Utwory są idealnie dobierane do tego, co widzimy na ekranie - podczas strzelanin muzyka wywołuje w nas ekscytację, a kiedy zwiedzamy dzikie ostępy West Elizabeth albo New Hannoveru, uspokaja i pomaga w zanurzeniu się w ogromnym świecie. Kompozytorzy ścieżki dźwiękowej do "Red Dead Redemption 2" wykonali naprawdę solidną pracę.

Na pochwały zasługują również wszelkiej maści czynności poboczne, które mamy do dyspozycji w najnowszym tytule Rockstara. Możemy ganiać przestępców, pomagać ludziom w rozwiązywaniu różnych problemów dnia codziennego, szukać przedmiotów dla naszych kompanów z gangu, iść na ryby, zagrać w pokera, napić się w barze, a potem wywołać bójkę, trafić na noc do aresztu, a rano przez kilka godzin być skacowanym. Możliwości jest naprawdę mnóstwo i czasami misje poboczne okazują się być bardziej stymulujące, niż uganianie się za pieniędzmi w trybie fabularnym. Twórcy spędzili mnóstwo czasu i energii na projektowaniu elementów pobocznych rozgrywki i to czuć. 

W grze można odnieść wrażenie, że nic nie dzieje się przypadkiem. Każde zdarzenie, nieważne jak bardzo losowe, było przemyślane i nastawione na to, żeby zapadło nam w pamięć. Każda linijka dialogu, każdy ruch NPC-a, każda reakcja zwierzęcia na naszą obecność była zaprojektowana i dopracowana praktycznie do granic możliwości. W produkcji uświadczymy naprawdę mało błędów, zwłaszcza jak na grę z taką ilością zawartości. Twórcy z Rockstar po raz kolejny udowodnił, że jeśli chodzi o budowanie gier z otwartym światem, to są w tym mistrzami. I chociaż osobiście fabularnie bardziej podobało mi się "Grand Theft Auto V" i "Wiedźmin 3", to "Red Dead Redemption 2" góruje nad nimi konstrukcją świata przedstawionego i zajęciami pobocznymi.

Czy Red Dead Redemption 2 ma jakieś wady?

"Red Dead Redemption 2" jest naprawdę pieczołowicie wykonane, ale niestety nie jest pozbawione wad - oprócz wspomnianego wolnego tempa i dziwnego systemu szybkiej podróży, gra może irytować mechaniką prowadzenia konia. Nasz wierzchowiec momentami potrafi ignorować nasze decyzje i doprowadzić do niechcianych wypadków. A te mogą się okazać śmiertelne dla naszej postaci, dla naszego zwierzaka, a czasami i dla obojga. Poza tym właściwie nie czuć też różnicy, gdy przesiadamy się z wierzchowca, którego kupujemy na początku gry, na zwierzaka legendarnego, co jest nieco rozczarowujące. W późniejszych etapach nie mamy również za bardzo co robić z pieniędzmi - w trakcie fabuły zarabiamy tyle dolarów, że potem nie musimy właściwie wykonywać żadnych zadań pobocznych, bo forsy starcza nam na wszystko i jeszcze trochę. Jednak jak widzicie są to drobne mankamenty, które raczej nie psują zabawy z gry. 

Krótko mówiąc "Red Dead Redemption 2" jest po prostu jedną z najlepszych gier bieżącej generacji i jednym z faworytów do zajęcia topowego miejsca w kategorii "najlepsza w gra z otwartym światem w historii". Pomimo bardzo wolnego tempa rozgrywki i rozwoju akcji (zwłaszcza na początku), to cała reszta właściwie zachwyca. Zdecydowanie warto po nią sięgnąć. Raczej nie będziecie rozczarowani.

Ocena: 9,5/10

PS. Rockstar nie kłamał, gdy zapowiedział, że jądra konia będą zmieniały wielkość w zależności od pogody. 

Tagi: #Gry #Red Dead Redemption