28.12.2017 10:50

Zabił się grając w grę Virtual Reality

Wszedł do wirtualnej rzeczywistości, zginął w prawdziwym życiu – to nie historia rodem z „Matriksa”, tylko smutna opowieść o rosyjskim graczu, który z powodu wypadku podczas sesji VR zmarł. A nie musiał – jak twierdzą lekarze, wystarczyło, żeby zamiast kończyć poziom, wezwał pomoc.

Zabił się grając w grę Virtual Reality
foto: materiały prasowe

44-letni gracz z Rosji spędzał święta w hełmie VR, grając w jedną z gier w wirtualnej rzeczywistości osadzonej w świecie „Gwiezdnych wojen”. Jak wynika z raportu policyjnego, gracz potknął się podczas rozgrywki i upadł na szklany stół rozbijając go i raniąc się.

Za bezpośrednią przyczynę zgonu uznano wykrwawienie się na śmierć z powodu rany powstałej na głowie. Ciało 44-latka odnaleziono kilka dni po zdarzeniu, gdy jego mieszkanie odwiedziła zaniepokojona ciszą ze strony syna matka.

Lekarze są zdania, że życie mężczyzny można było uratować – wystarczyłoby, żeby zadzwonił po pomoc. Po oględzinach ciała medycy doszli do wniosku, że 44-latek postanowił kontynuować grę, co w rezultacie kosztowało go życie.

Nie wiadomo, czy mężczyzna nie zdawał sobie sprawy z niebezpieczeństwa, czy też uznał, że zdąży dokończyć rozgrywkę zanim wezwie pomoc.

O wypadek podczas grania w wirtualnej rzeczywistości wbrew pozorom wcale nie jest trudno – czasem jest to nieszczęśliwy zbieg okoliczności, czasem rezultat działań znajomych, którzy chcą grającej osobie zrobić dowcip.

Jeśli Rosjanin nie wezwał pomocy, bo priorytetem było dla niego dokończenie gry, jest to jaskrawy przykład tego, że Światowa Organizacja Zdrowia ma rację deklarując uznanie uzależniania od grania za zaburzenie psychiczne – projekt takiego postanowienia jest obecnie dyskutowany.

A dla Was co byłoby ważniejsze?

Michał Tomaszkiewicz
Tagi: Gry