16.01.2018 13:28

1000 osób przegrało sobie życie oglądając na Facebooku film z seksem nastolatków

Niezdrowa ciekawość to pierwszy stopień do więziennej celi – przekonuje się o tym 1000 internautów, którzy obejrzeli na Facebooku film „revenge porn” z nastolatkami.

1000 osób przegrało sobie życie oglądając na Facebooku film z seksem nastolatków
foto: craigfinlay, CC BY 2.0

Zawiadomienie o podejrzeniu popełnienia przestępstwa złożył sam portal społecznościowy. W rezultacie zarzuty otrzymały 1004 osoby, w większości młode, z których część nie ukończyła nawet 18 lat.

Link do filmu z nastolatkami uprawiającymi seks (w chwili nagrywania wideo nie miały nawet ukończonych 15 lat) dostał się na Messengera. Do nowych widzów trafiał po udostępnieniu odnośnika znajomym.

Jak podaje duńska policja, większość oskarżonych decydowała się pokazać nagranie następnym osobom co najwyżej kilka razy. Rekordziści dobili do setek udostępnień – nawet jeśli nie zdawali sobie sprawy, że mają do czynienia z pornografią dziecięcą, nie mają co liczyć na łagodniejsze spojrzenie sądu.

Co grozi za oglądanie pornografii dziecięcej?

Grożąca im odsiadka nie jest szczególnie dotkliwa – w więzieniu będą mogli spędzić co najwyżej 20 dni. Zdecydowanie większe konsekwencje będzie mieć dla ich życia druga część kary.

Wszyscy, którzy oglądali i udostępniali film z uprawiającymi seks nastolatkami mogą być wpisani na 10 lat do rejestru przestępców seksualnych. Oskarżeni internauci zapewne nie spodziewali się, że chwila uciechy związana z podglądaniem pary podczas seksu może skończyć się dla nich tak źle. Śledztwo prowadzone w sprawie jest ciężkie i skomplikowane. Wiadomo, że wiadomości z linkiem były wysyłane po raz ostatni na jesieni 2017 roku. Zanim ktoś zgłosił do Facebooka, że odnośnik zawiera nieodpowiednie treści, link krążył wśród użytkowników przez kilka miesięcy.

Revenge porn – publikowanie w internecie zdjęć lub nagrań z byłymi partnerami w ramach zemsty za rozstanie – jest coraz większym problemem. Facebook dopiero szuka pomysłów, jak sobie z nim poradzić.

Monitorowanie na żywo treści udostępnianych przez użytkowników jest niemożliwe ze względów ochrony prywatności, serwis musi więc liczyć na to, że ktoś zgłosi do moderacji treść, która może łamać dobre zwyczaje i prawo. Jako możliwość obrony Facebook zaoferował możliwość zastrzeżenia publikowania zdjęć, na których użytkownik (lub użytkowniczka) jest naga lub wykonuje czynności seksualne. Wymaga to jednak… wysłania takiego zdjęcia do serwisu społecznościowego.

A Wy co byście zrobili w takiej sytuacji?

Michał Tomaszkiewicz
Tagi: Internet