21.03.2016 12:55

Fiskus zatrudni programy do ściągnięcia z podatników 40 mld zł

Ministerstwo Finansów chce wykorzystać nowoczesne zdobycze informatyki w celu wykrywania możliwych oszustw podatkowych. Projekt stworzenia spółki mającej wskazywać podejrzanych na podstawie analizy danych MF i urzędów skarbowych wzbudza liczne kontrowersje.

Fiskus zatrudni programy do ściągnięcia z podatników 40 mld zł
foto: materiały prasowe

Systemy analizujące duże zbiory danych (Business Inteligence) wykorzystywane były do tej pory głównie przez przedsiębiorstwa w celu wskazania najlepszych strategii postępowania z klientem lub też wykrywania możliwych nieprawidłowości w sektorze płatniczym (na przykład podejrzanych prób transakcji kartami płatniczymi).

Państwa sięgają coraz częściej po zaawansowane narzędzia informatyczne. Chiny pracują właśnie nad systemem, którego zadaniem jest wskazywanie możliwości wystąpienia potencjalnie niebezpiecznych dla rządzących zachowań poszczególnych obywateli – może to być skłonność do uczestnictwa w demonstracjach. Najbardziej zaawansowane rozwiązania mają USA, które od wielu lat śledzą przepływ informacji w internecie dzięki systemowi Echelon.

Bat na oszustów

Polska nie ma ambicji, żeby wprowadzać system żywcem przeniesiony z „Raportu Mniejszości” – przynajmniej nie w skali, jakiej robią to Chiny. Ministerstwo Finansów zadowoli się powołaniem spółki (o kapitale co najmniej 5 mln zł), której zadaniem będzie analizowanie baz danych administracji podatkowej i urzędów skarbowych w celu wykrycia potencjalnych przestępców unikających płacenia podatków.

Największy nacisk ma być kładziony na badanie przepływów finansowych pod kątem wykrywania nieprawidłowości związanych z VAT – według szacunków, fiskus nie ściąga od 25 do 40 mld złotych od przedsiębiorstw wykorzystujących mechanizm karuzel VAT-owskich. Spółka zależna od MF ma jednak monitorować i wyłapywać także inne podejrzane zachowania podatników – na celowniku systemów eksperckich może znaleźć się na przykład szara strefa.

Według Ministerstwa Finansów, celem powstania spółki jest zapewnienie organom administracji podatkowej narzędzi do analizy prawdopodobieństwa wystąpienia naruszenia prawa podatkowego.

"

Przedmiotem działalności spółki celowej nie będzie pozyskiwanie i administrowanie danymi podatników, ale przygotowanie rozwiązań informatycznych i wyposażenie administracji podatkowej i kontroli skarbowej w systemy teleinformatyczne, urządzenia informatyczne lub oprogramowanie zapewniające zwiększenie efektywności działań tych organów. Spółka nie będzie prowadziła działalności komercyjnej, gdyż stanowić będzie podmiot realizujący wyspecjalizowane i szczegółowo określone usługi publiczne, jedynie na rzecz organu założycielskiego. "

Zadaniem spółki ma być zakup odpowiednich narzędzi informatycznych, pozwalających na odpowiednią obróbkę pozostających w gestii podmiotów skarbowych danych. Projekt nie został poddany konsultacjom społecznym. Uzgodnienia międzyresortowe trwały tylko 7 dni.

W projekcie ustawy, która umożliwiłaby powołanie spółki wskazującej potencjalnych oszustów, pojawiło się jednak wiele zapisów niezgodnych według specjalistów z przepisami o ochronie danych osobowych oraz Konstytucją.

Prawo odstawione na bok?

Opinia Generalnego Inspektora Ochrony Danych Osobowych nie zostawia na projekcie suchej nitki. GIODO wskazuje, że przetwarzanie danych podatników przez organy administracji publicznej i ewentualne przekazywanie takich zadań do innych podmiotów powinno być szczegółowo uregulowane w przepisach ustawowych, gdyż tego wymagają przepisy art. 7 (zasada legalizmu) i art. 51 Konstytucji (prawo do ochrony danych osobowych) – tymczasem treść proponowanej ustawy w żaden sposób nie odnosi się do tych kwestii.

Wątpliwości Inspektora wzbudził brak regulacji dotyczących operacji na danych osobowych – według obowiązujących przepisów, powinny być jasno określone cele, opis kategorii osób i zakres przetwarzanych danych oraz sposób ich zbierania i udostępniania. Artykuł 31 Konstytucji RP mówi, że ograniczenia w zakresie korzystania z wolności mogą być ustanowione tylko w ustawie i tylko wtedy, gdy są niezbędne dla ochrony np. bezpieczeństwa. Przetwarzanie danych obywateli jest ingerencją w te wolności.

W zapisach projektu ujęto stwierdzenie, że spółka może zyskiwać dane z systemów administracji podatkowej i przetwarzać je bez wiedzy osób, których dane dotyczą. Inspektor zauważył, że w celu opracowania narzędzi do analizy prawdopodobieństwa wystarczające jest uzyskanie dostępu do struktury danych, które będą przetwarzane/poddawane analizie.

GIODO pokreśliło ponadto w wydanej opinii, że niedopuszczalne jest ostateczne rozstrzygnięcie indywidualnej sprawy osoby, której dane dotyczą, jeżeli jego treść jest wyłącznie wynikiem operacji na danych osobowych, prowadzonych w systemie informatycznym. Wszelkie wyniki działania oprogramowania powinny być zawsze weryfikowane przez odpowiednio przygotowane osoby. Nie powinno mieć miejsca automatyczne wydawanie rozstrzygnięć przez administrację podatkową na podstawie jedynie algorytmów oprogramowania.

Na inne niebezpieczeństwo wskazuje w swojej analizie projektu Fundacja Panoptykon, zastanawiająca się czy profilowanie predykcyjne, oparte na działaniu algorytmów, a nie ocenie urzędnika, może być wykorzystywane do wyłapywania oszustw podatkowych.

"

Nie chodzi oczywiście o ostateczne decyzje, stwierdzające nieprawidłowość i wymierzające karę, bo te musi wydać człowiek, ale o wyselekcjonowanie podatników podejrzanych o nadużycia. Sęk w tym, że w polskich realiach już sama decyzja o przeprowadzeniu kontroli i bliższym przyjrzeniu się konkretnemu podatnikowi może mieć poważne konsekwencje (np. zamrożenie środków czy sparaliżowanie przedsiębiorstwa na czas kontroli). "

Co sądzicie o pomyśle zatrudnienia algorytmów do wyszukiwania potencjalnych oszustów podatkowych?

Michał Tomaszkiewicz
Tagi: Internet