04.02.2019 10:33

Giełda kryptowalut nie odda pieniędzy klientom, bo tylko zmarły właściciel znał hasło do portfela

Giełda QuadrigaCX przechowuje kryptowaluty wartości około 190 mln dolarów – po niespodziewane śmierci właściciela nikt nie może dostać się do znakomitej większości środków.

Giełda kryptowalut nie odda pieniędzy klientom, bo tylko zmarły właściciel znał hasło do portfela
foto: Stock Catalog, CC BY 2.0

Z powodów bezpieczeństwa giełda trzymała powierzone jej środki w dwóch portfelach – gorącego, z którego prowadzone były transfery i wypłaty, oraz zimnego, do którego hasło znał tylko założyciel QuadrigaCX.

30-letni Gerald Cotten zmarł jednak niespodziewanie w grudniu 2018 roku podczas wyprawy do Indii – wraz z jego odejściem rozpoczęły się wielkie problemy klientów giełdy QuadrigaCX.

Wdowa po właścicielu, Jennifer Robertson, zeznała w sądzie że giełda jest winna swoim klientom około 190 mln dolarów – i nie może ich oddać, gdyż nie ma jak dostać się do portfela, w którym są przechowywane.

Bitcoin
Bitcoin
Przeczytaj także Skarbówka bierze się za posiadaczy Bitconów

Giełda kryptowalut nie chce oddać pieniędzy po śmierci właściciela

Giełdzie QuadrigaCX powierzono około 26 500 bitcoinów (wartych 92,3 mln dolarów), 11 000 bitcoin cash (1,3 mln USD), 11 000 bitcoin cash SV (707 000 dolarów), 35 000 bitcoin gold (352 000 USD), niemal 200 000 litencoinów (6,5 mln dolarów) oraz 430 000 jednostek ether (46 mln USD). Łącznie daje to około 147 mln dolarów, do których nikt nie ma dosętępu.

Cotten był jedynym uprawnionym do zarządzania funduszami na bezpiecznym portfelu, żaden z pracowników nie miał do niego dostępu – łącznie z żoną założyciela.

Giełda QuadrigaCX poinformowała o śmierci swojego właściciela w połowie stycznia 2019 – przyczyną zgonu były komplikacje wywołane przez chorobę choroba Leśniowskiego-Crohna. Cotten był w Indiach, żeby otworzyć sierociniec, który wspierała giełda.

Zobacz także: >> Rosjanie chcieli kopać Bitcoina na superkomputerze ośrodka nuklearnego <<

Wdowa poinformowała, że posiada komputer przenośny męża, ale nawet wynajęty przez giełdę ekspert nie był w stanie obejść zabezpieczeń. Cotten nie został podobno żadnych zapisków dotyczących bezpiecznego portfela.

Sprawa budzi wśród właścicieli zamrożonych środków wielkie emocje. Pojawiły się pogłoski, że część środków z zimnego portfela została przetransferowana już po ogłoszeniu śmierci właściciela, a jego odejście zostało sfałszowane i jest częścią planu mającego na celu wykradnięcie pieniędzy klientów. Istnieje też podejrzenie, że jeśli jego śmierć jest prawdziwa, to próbuje być wykorzystywana przez pracowników giełdy do zrobienia własnego przekrętu.

Inwestujecie w kryptowaluty?

Michał Tomaszkiewicz
Tagi: Internet