23.04.2019 10:46

Nowe prawo ma zdelegalizować anonimowe wypowiedzi w internecie

Chcesz skomentować artykuł? Musisz podać swoje imię i nazwisko – taki projekt ustawy zaprezentował austriacki rząd. Kara za złamanie przepisów ma wynosić 500 000 euro.

korzystanie z komputera
foto: materiały prasowe

W internecie nikt nie wie, kim jesteś. A przynajmniej tak było do tej pory, jako że w Austrii powstał projekt ustawy nakazujący podpisywanie wypowiedzi w sieci imieniem i nazwiskiem.

Dla bardziej nieśmiałych zostawiono możliwość używania pseudonimów – jednak tylko i wyłącznie wtedy, gdy witryna na której się komentuje wcześniej otrzyma prawdziwe dane internauty. Jako powód dla powstania propozycji legislacyjnej podano chęć szybkiego docierania do osób posługujących się mową nienawiści lub naruszających prawo w inny sposób.

Przepisy przewidują dotkliwe kary za umożliwianie anonimowego wyrażania opinii – grzywna dla prowadzących strony ma wynosić 500 000 euro. Jeśli sytuacja się powtórzy – do zapłaty będzie już okrągły milion.

Austriaccy politycy chcą, żeby obowiązek rejestracji użytkowników dotyczył witryn, które mają więcej niż 100 000 zarejestrowanych użytkowników, osiągają roczne przychody wyższej niż 500 000 euro lub uzyskały dofinansowanie na działalność prasową w kwocie przekraczającej 50 000 euro.

więzienie
więzienie
Przeczytaj także 8 lat więzienia za komentarz w internecie – to się dzieje w Polsce

Austria chce karać za anonimowe komentarze w internecie

Jeśli przepisy zostaną uchwalone, a następnie zatwierdzone przez Unię Europejską, to zaczną obowiązywać w Austrii w 2020 roku. Przyjęciu nowego prawa zapewne będą bacznie przyglądać się inne kraje wspólnoty, które mogą chcieć wdrożyć podobne rozwiązanie u siebie.

Propozycja spotkała się oczywiście ze zdrową dawką krytyki – mówi się między innymi o tym, że przepisy mogą chronić przed interwencją policyjną witryny, na których taka pomoc może być najbardziej potrzebna. Dotyczy to zwłaszcza relatywnie małych witryn związanych ze skrajnymi ugrupowaniami, które nie zarabiają na reklamach – dopóki nie staną się popularne, użytkownicy będą mogli do woli publikować tam anonimowe, przepełnione nienawiścią wypowiedzi i pozostawać całkowicie bezkarnymi.

Zobacz także: >>  Do więzienia za „lajki” i reposty <<

Przepisy budzą także wątpliwości związane z bezpieczeństwem danych – obowiązek przechowywania przez witryny pełnych danych osobowych użytkowników (łącznie z adresem zamieszkania) mogą ucieszyć hakerów.

Co myślicie o takim prawie?

Tagi: Internet