13.10.2016 13:06

Policja kupowała dane o użytkownikach Facebooka i Twittera

Amerykańskie firmy analityczne zawarły umowy o dostępie do danych z najpopularniejszymi serwisami społecznościowymi, a następnie oferowały sprzedaż zdobytych informacji policji i innym służbom odpowiedzialnym za bezpieczeństwo.

Policja kupowała dane o użytkownikach Facebooka i Twittera
foto: materiały prasowe

Media społecznościowe mogą być źródłem wielu przydatnych z punktu widzenia stróżów prawa informacji. O wykorzystaniu tego typu danych mówiono podczas prezentowania wizji „policjanta przyszłości” – podłączonego na stałe do sieci funkcjonariusza, którym dowodzić mogłaby Sztuczna Inteligencja. Jak miałoby to wyglądać w praktyce pokazano na krótkim filmie.

Monitorowanie wiadomości pojawiających się w publikowanych postach pozwala zdobyć dodatkowe informacje na temat wydarzeń, ale wzbudza także dużo kontrowersji dotyczących inwigilacji i łamania prawa do prywatności.

O ile jednak śledzenie publicznie dostępnych wpisów można jeszcze zrozumieć, o tyle sięganie głębiej po dane dostępne tylko z poziomu programistycznego wzbudza ogromne kontrowersje – a takie właśnie dane oferowali policji twórcy narzędzia Geofeedia.

Dzięki uzyskanie dostępu do API Facebooka, Twittera i Instagrama przedsiębiorstwo mogło sprzedawać policji informacje, do których dostęp w otwarty sposób jest niemożliwy. Geofeedia w oficjalnych dokumentach tylko sygnalizowała taką możliwość, informując o specjalnych umowach z serwisami społecznościowymi, a szczegóły obiecując podać ustnie na bezpośrednim spotkaniu.

foto: zrzut ekranu

Przedsiębiorstwo podkreślało, że dzięki bezpośrednim umowom z serwisami może zaoferować dane, których nie ma nikt inny.

Umowy te zostały już przedsiębiorstwu wypowiedziane – z treści dokumentów, do których dotarła organizacja ACLU (American Civil Liberties Union) wynika, że serwisom nie podobało się wykorzystywanie ich do inwigilowania użytkowników.

Serwisy społecznościowe zbierają bardzo dużo danych o swoich użytkownikach i wykorzystują je do zarabiania na reklamach. Facebook przyznał się, że śledzi internautów w 98 obszarach – niektóre z nich są bardzo intymne. Działania serwisu można na szczęście zablokować.

Michał Tomaszkiewicz
Tagi: Internet