18.07.2019 10:04

Polski youtuber uderzył pijanego mężczyznę podczas transmisji na żywo

Nic nie podbija oglądalności tak, jak mały skandal. Wiedzą o tym patostreamerzy, którzy całą swoją popularność budują na tego rodzaju treściach. Po ich metody zaczynają sięgać normalni youtuberzy.

Kiszak
foto: kadr z wideo S6XLqTNlUjI

Patostreamerzy zaczynają być postrzegani przez polskie władze jako zagrożenie. Ich wpływ demoralizuje młodzież i sprowadza ją na złe ścieżki życiowe, a przynajmniej takiego zdania jest Ministerstwo Cyfryzacji, które zapowiedziało ogólnopolską kampanię informacyjną.

Spora część osób, która decyduje się na transmitowanie patostreamów, chce po prostu zarobić. Jak się okazało, spełnianie głupich poleceń widzów w zamian za przekazy pieniężne to bardzo intratne zajęcie.

patostream
patostream
Przeczytaj także Ile zarabiają polscy patostreamerzy?

Youtuberzy starają się zdobyć widzów produkując atrakcyjne materiały wideo, chociaż i im zdarza się czasem zahaczyć o kontrowersyjne tematy. Jeden z nich, znany pod pseudonimem Kiszak, postanowił nadawać na żywo rozmowę z pijanym mężczyzną z rzeszowskich bulwarów nad Wisłokiem. Coś poszło zdecydowanie nie tak.

Kiszak uderzył pijanego mężczyznę podczas transmisji na żywo. Potem go odnalazł i przeprosił

Podczas transmisji Kiszak przysiadł się do mężczyzny będącego najwyraźniej pod wpływem alkoholu. Po chwili rozmowy nowo poznany interlokutor strącił youtuberowi czapkę z głowy. Ten odpowiedzi uderzył go pięścią i rzucił na chodnik. Co działo się dalej, nie wiadomo – transmisja została przerwana.

Nagranie zostało usunięte z kanału YouTube, a Kiszak opublikował słowa skruchy.

"

Absolutnie nie popieram przemocy, oraz jej propagowania, a już nie na pewno w celu zwiększenia oglądalności. Usunąłem cały zapis z wspomnianego streama, by to niechlubne nagranie nie zyskiwało na popularności i takich zachowań nie promowało. To, co nastąpiło z mojej strony było reakcją całkowicie nieadekwatną do zaistniałej sytuacji. "

Czy można mu wierzyć? W internecie jest pełno celebrytów, którzy po zrobieniu czegoś głupiego próbowali ratować swoją twarz wydając oficjalne oświadczenia. Kiszak (który stracił przez zdarzenie kontrakt ze sponsorem, G2A), wydaje się jednak mówić prawdę. Może o tym świadczyć fakt, że youtuber odnalazł uderzoną osobę, przeprosił ją i najwyraźniej doszło do pojednania.

"

Tak jak wcześniej wspomniałem spotkałem się osobiście z Arturem. Szukałem go od minionej soboty i gdy w końcu udało mi się go spotkać raz jeszcze (tym razem już nie pod wpływem alkoholu), zbiliśmy pionę, uścisnęliśmy sobie dłoń oraz szczerze przeprosiłem za przemoc skierowaną w jego stronę. "

Youtuber podkreślił, że natychmiast po wyłączeniu transmisji pomógł uderzonemu mężczyźnie wstać i sprawdził czy nie potrzebuje pomocy.

Zobacz także: Youtuber dostał 15 miesięcy więzienia za pranka z Oreo i pastą do zębów 

Jak myślicie, czy przeprosiny były szczere?

Michał Tomaszkiewicz
Tagi: Internet