12.02.2018 14:30

YouTube szykuje srogie kary dla problematycznych twórców

YouTube będzie bezlitośnie karać twórców, którzy swoimi produkcjami wystawią na szwank dobre imię społeczności i serwisu. Karząca ręka sprawiedliwości ma uderzać tam, gdzie zaboli najbardziej – po kieszeniach. Nie sprecyzowano jednak, co dokładnie może wywołać gniew witryny.

YouTube szykuje srogie kary dla problematycznych twórców
foto: Jonas Bengtsson, CC BY 2.0

Żarty się skończyły – pojawia się coraz więcej poważnych konkurentów o budżety reklamowe – wystarczy wymienić platformę Facebook Watch, która jest oczkiem w głowie Marca Zuckerberga. YouTube musi więc dbać o swoją reputację oraz o to, jak jest postrzegany.

Internetowa widownia lgnie przede wszystkim do serwisów, które są uważane za przyjazne, nie propagują szokujących treści i może być bezpiecznie oglądana w dowolnym rodzinnym gronie.

Szokujące pomysły twórców

W poszukiwaniu oglądalności nie wszystkim twórcom udaje się zachować trzeźwość umysłu i zachowywać familijne wartości. Pokazał to między innymi youtuber Logan Paul, który zamieścił w serwisie film pokazujący jak śmieje się patrząc na ciało wisielca w słynnym japońskim „lesie samobójców”.

YouTube pogroził mu palcem i zablokował możliwość zarabiania na wyświetlaniu szokującego przekazu. Paul próbował ratować sytuację i przekazał nawet milion dolarów na fundację zapobiegającą samobójstwom, szybko jednak okazało się, że w obszarze kontrowersyjnych filmów nie było to jego ostatnie słowo.

W serwisie YouTube pokazało się bowiem nagranie pokazujące, jak używa paralizatora na martwych szczurach oraz zachęca do brania udziału w wyzwaniu polegającym na jedzeniu kapsułek z płynem do prania.

Władze YouTube’a przyznały, że nadszarpnęło to reputacją serwisu u reklamodawców, co może być krzywdzące dla twórców publikujących przyjazne rodzinom (i producentom) filmy.

Bat na youtuberów

YouTube nie zamierza patrzeć, jak strumień pieniędzy od reklamodawców wysycha. Serwis przygotował więc nowe środki nacisku na youtuberów – wszystko po to, żeby „akcje niewielu nie wpływały na los 99,9% twórców”.

Kary mają być wymierzane za publikowanie materiałów pokazujących „żarty”, które dla wystawionych na nie osób mogą kończyć się traumatycznymi przeżyciami, promują przemoc lub nienawiść w stosunku do grup społecznych, przedstawiają okrucieństwo lub przedstawiają ból innych w poszukiwaniu odsłon lub subskrybentów.

Występki mają być oceniane przez pracowników YouTube’a – serwis przyznał, że nie ma spisanych konkretnych sytuacji, za które przyznawane będą kary. Przypadki mają być rozpatrywane indywidualnie.

Youtuber, który przekroczy ustaloną przez serwis granicę przyzwoitości, może pożegnać się z obejmowanie jego kanału programem Google Preferred oraz ukryć jego produkcję przed widzami.

Serwis zapowiada także możliwość zawieszenia zarabiania przez twórcę, a nawet wykluczenie go z programu YouTube Partner. O braku obecności jego filmów na stronie domowej, w produkcjach polecanych oraz w spisie treści „Na czasie” nie ma co nawet wspominać.

Co najczęściej oglądacie na YouTubie?

Michał Tomaszkiewicz
Tagi: #Internet