11.05.2016 17:47

Piraci chcą dostarczać polskim urzędom Windowsa

Coraz więcej nielegalnego oprogramowania oferowanego jest w przetargach organizowanych przez instytucje publiczne – alarmuje Związek Pracodawców Technologii Cyfrowych Lewiatan. Grozi to nie tylko zmniejszeniem bezpieczeństwa systemów IT, ale także utratą środków wydanych z funduszy UE.

Piraci chcą dostarczać polskim urzędom Windowsa
foto: materiały prasowe

Eksperci Lewiatana prześledzili szczegółowo składane oferty i podzielili się wnioskami z Urzędem Zamówień Publicznych. Jak się okazało, wśród propozycji składanych w przetargach znajdowały się takie, których niska cena wynikała z zawarcia nielegalnego oprogramowania.

Nie oznacza to automatycznie, że oferty zostały złożone w złej wierze – część nielegalnie licencjonowanych programów pochodziło od poddostawców. Zdarzało się, że oprogramowanie kupowane było w serwisie aukcyjnym jak prawidłowo licencjonowane, ale okazywało się być fałszerstwem.

Taki problem mają na przykład osoby, które zdecydowały się na zakup systemu Windows w okazyjnej cenie. Jak się okazało, działająca w Polsce nielegalna fabryka oprogramowania sprzedała na Allegro sfałszowane programy o wartości 3 mln złotych.

Najczęstsze przykłady nieuczciwych praktyk w przetargach to według Lewiatana:

  • dostawa zamówionych komputerów z preinstalowanym, nielegalnym oprogramowaniem
  • dostawy nielegalnie zwielokrotnionych kopii oprogramowania
  • dostawy nieautoryzowanych kodów aktywacyjnych oprogramowania
  • dystrybucja podrobionych certyfikatów i licencji na oprogramowanie

Konfederacja wskazuje, że w przypadku urzędów stosowanie pirackich programów ma poważne konsekwencje.

"

Korzystanie z nielegalnego oprogramowania oznacza nie tylko ryzyko utraty bezpieczeństwa IT, ale też odpowiedzialność karna i cywilna. W przypadku instytucji państwowych dochodzi jeszcze ryzyko nieprawidłowego wydatkowania środków publicznych, w tym środków z funduszy Unii Europejskiej oraz wspierania niezgodnej z prawem działalności. "

Jak można przeciwdziałać ryzyku wybrania przez instytucję publiczną oferty z pirackim oprogramowaniem? Lewiatan radzi, żeby wymagać od dostawcy oświadczenia o legalności programów oraz w miarę możliwości weryfikować jego autentyczność wprost u producentów.

Wyniki analizy przeprowadzonej przez Lewiatana zostały skomentowane przez Bartłomieja Wituckiego, przedstawiciela BSA | The Software Alliance w Polsce.

"

W zakresie piractwa komputerowego przez ostatnie lata zdążyliśmy się przyzwyczaić, że ryzyko sprzedaży podrobionego oprogramowania online, głównie poprzez aukcje internetowe, dotyczy jedynie użytkowników prywatnych lub małych firm. W obu przypadkach, najczęstszym powodem decyzji o zakupie oprogramowania była jego atrakcyjnie niska cena. Tymczasem okazuje się, że ryzyko nakłaniania do zakupu nielegalnego oprogramowania dotyczy także instytucji państwowych. "

Na poparcie tych słów organizacja przytacza wyniki eksperymentu przeprowadzonego pod koniec 2015 roku przez jej członka. Na „popularnym serwisie aukcyjnym” dokonano 100 zakupów testowych programów – jak się okazało, wszystkie okazały się być nielegalne. Nawet po założeniu, że sprawdzano wyselekcjonowane, podejrzane oferty trzeba przyznać, że liczba to robi wrażenie.

BSA dodało, że większość sprzedających, od których firma kupiła oprogramowanie, oferowała nie pojedyncze sztuki, a kilkaset produktów w ramach jednej oferty.

Problem dotyczy nie tylko programów i gier na komputer PC, ale także gier na konsole. W kwietniu 2016 roku policja zatrzymała sprzedawcę, który na aukcjach oferował „cyfrowe wersje” gier. Na nielegalnym oprogramowaniu zarobił ponad pół miliona złotych.

Spodziewalibyście się pirackiego oprogramowania w urzędach?

Michał Tomaszkiewicz
Tagi: Komputery