22.01.2018 14:15

Aplikacja randkowa „Umrzyj ze mną” zachęca do spróbowania czegoś nowego

Ten komunikator ma zbliżać ludzi, którym zostało bardzo mało czasu. I nie chodzi tu wcale o opuszczania tego świata wskutek problemów zdrowotnych - „Die With Me” obiecuje coś zupełnie innego.

Aplikacja randkowa „Umrzyj ze mną” zachęca do spróbowania czegoś nowego
foto: kadr z wideo

Aplikacja dostępna jest w oficjalnych sklepach Google i Apple, nie ma co jednak liczyć na to, że wystarczy ją zainstalować, żeby użyć. Ta opcja dostępna jest dla wybranych – albo odważnych, którzy korzystają ze smartfona jakby gniazdka lub banku energii nie było, lub zdesperowanych, widzących zbliżający się szybko koniec.

50 twarzy śmierci

Die With Me uruchomi się tylko wtedy, gdy poziom naładowania akumulatora w smartfonie będzie wynosić nie więcej niż 5%.

Autorzy aplikacji nie starali się przy tym wcale, żeby komunikator był energooszczędny i pozwalał dłużej zachować kontakt ze znajomymi – Die With Me pożera energię w takim samym tempie, jak inne komunikatory.

Daje to użytkownikom bardzo krótkie okienko na poznanie innych osób, które znajdują się w podobnej sytuacji, oraz doprowadzenie rozmowy do ewentualnego szczęśliwego zakończenia.

"

Wpadliśmy na pomysł zrobienia aplikacji randkowej, która pozwala znaleźć kogoś w pobliżu z padającym telefonem, umówić się i w czasie spotkania koncentrować się na sobie, a nie na telefonach, które wyłączą się z powodu wyczerpanej baterii. "

Śmierć w rozmiarze XS

Die With Me jest narzędziem, które można wykorzystać na wiele sposobów. Jeden z nich został podpowiedziany już w nazwie aplikacji – mała śmierć to znane określenie szczytowania.

Efemeryczność aplikacja sprawia, że umawiane za pośrednictwem komunikatora randki z czystym sumieniem można zakwalifikować do typu „w ciemno”. To jednak tylko jedna strona medalu.

Z drugiej strony, możliwość rzucenia wszystkiego – w tym nawet smartfona, stającego się coraz bardziej integralną częścią naszego organizmu – może być dla wielu powiewem świeżości i romantyzmu. Na tak umawianych spotkaniach najważniejszy będzie drugi człowiek – chyba, że w ręku będziemy mieć drugi, tym razem naładowany telefon.

Rozmowy odbywają na na czarnym tle, a wśród wiadomości wysyłanych przez chwilowych użytkowników pojawiają się informacje o tych, którzy odeszli ze świata komunikatora wskutek całkowitego rozładowania akumulatora.

Czy pomysł na takie „organiczne randki” może się przyjąć? Patrząc na popularność, jaką cieszy się taka żywność, można zaryzykować stwierdzenie, że znajdzie się sporo osób spragnionych takiego dreszczu niepewności.

Można to zrobić, pobierając aplikację Die With Me ze sklepu Google Play lub z App Store.

Skorzytalibyście z Die With Me?

Michał Tomaszkiewicz
Tagi: Mobile Aplikacja dnia