16.08.2018 14:49

Epidemia usterek iPhone’ów 7 po gwarancji

Serwisy smartfonów Apple zacierają ręce – iPhone’y 7 i 7 Plus, wciąż jeszcze całkiem nowe, zaczynają masowo psuć się po upływie okresu gwarancyjnego.

iPhone 7
foto: materiały prasowe

Właściciele serwisów używają wręcz słowa „epidemia” na określenie tego, co zaczęło się na początku 2018 roku. Właściciele iPhone’ów 7 i 7 Plus zaczęli wtedy przychodzić szukając pomocy w bardzo specyficznej usterce – zapętlenia się telefonów w restartowaniu.

Początki problemu wyglądają w miarę niewinnie – wyszarza się ikona aplikacji notatek głosowych, a w czasie prowadzonych rozmów nie można włączyć trybu głośnomówiącego.

Później jest tylko gorzej – dotknięte usterką iPhone’y zaczynają się niespodziewanie zawieszać, aż w końcu zaczynają się samoczynnie restartować chwilę po pojawieniu się na ekranie logo Apple.

Mała usterka iPhone’a 7, duży rachunek za naprawę

Powód problemu udało się zidentyfikować – to poluzowanie się styków układu dźwiękowego, położonego obok slotu karty SIM. Naprawa dla wprawnych serwisantów jest w miarę prosta i możliwa do przeprowadzenia nawet w 15 minut – rachunek wystawiany klientom opiewa jednak na 100 i więcej dolarów.

Apple oficjalnie marginalizuje problem:

"

Przyglądamy się bardzo małej licznie zgłoszeń problemów z mikrofonem w iPhonie 7, jeśli klient ma pytanie dotyczące jego urządzenia, powinien skontaktować się z AppleCare. "

To, co dla Apple jest „małą liczbą”, dla serwisów staje się jednym z głównych powodów zgłoszeń, sięgających setek miesięcznie.

Podejrzliwi użytkownicy doszukują się w częstym występowaniu usterek potwierdzenia teorii o celowym postarzaniu produktu – podobne kłopoty, związane z ekranem, mieli po upływie gwarancji właściciele iPhone’ów 6.

Jaki smartfon wolicie?

Michał Tomaszkiewicz
Tagi: Mobile