29.01.2018 11:06

Samsung opatentował odblokowywanie smartfona krwią

Teraz już nie ma wątpliwości – smartfony to dzieło Szatana. Udowodnił to największy na świecie producent telefonów, który w pogoni za możliwościami biometrycznego logowania się do urządzenia stwierdził, że skuteczna będzie metoda służąca do podpisywania cyrografu.

Samsung opatentował odblokowywanie smartfona krwią
foto: materiały prasowe

Czujnik linii papilarnych już nie wystarcza. Producenci smartfonów prześcigają się w pomysłach na wygodniejsze, szybsze i bardziej niezawodne (choć niekoniecznie spełniające te wszystkie 3 warunki jednocześnie) sposoby na uwierzytelnienie właściciela urządzenia.

Biometryczne potwierdzanie tożsamości

Przebojem ostatnich miesięcy jest rozpoznawanie twarzy, zastosowane przez Apple w jubileuszowym iPhonie X. Nie było to wcale łatwe przedsięwzięcie – w praktyce inżynierowie umieścili w telefonie zminiaturyzowaną wersję znanego ze współpracy z konsolami Xbox Kinecta.

Dzięki temu telefon jest w stanie zrobić dokładny trójwymiarowy skan twarzy i rozpoznawać użytkownika także wtedy, gdy zapuści wąsy lub brodę lub założy okulary. Skuteczność rozwiązania wzbudziła niepokój wśród niektórych użytkowników, którzy postanowili zaopatrzyć się w specjalne, zmieniające rysy twarzy maski do spania – w ten sposób chcieli zapobiec odblokowaniu smartfona przez zeskanowanie twarzy podczas snu.

Podobne, acz mniej zaawansowane rozwiązania pokazują także inny producenci, koncentrując się jednak na skanowaniu tęczówki, a nie całej twarzy. Rezultat – w większości przypadków – jest taki sam. Smartfon uruchamia się zauważy wpatrującego się w niego użytkownika.

Smartfon odblokowywany krwią

Pomysły producentów smartfonów nie kończą się jednak na tak niewinnych rozwiązaniach – okazało się, że już 2016 roku Samsung opatentował odblokowywanie urządzeń krwią.

Na szczęście nie oznacza to, że każdorazowo trzeba podcinać sobie żyły i polewać smartfona kilkoma kroplami – producent skoncentrował się na badaniu sposobu przepływu krwi przez tętnice.

Samsung chce wykorzystać fakt, że sposób przepływu krwi przez arterie różni się u poszczególnych osób. Odpowiedni czujnik może więc się temu przyjrzeć i na podstawie wyniku dać (lub nie) dostęp do systemu.

Ten typ uwierzytelniania najlepiej sprawdzi się zapewne w urządzeniach noszonych, takich jak opaski i zegarki. Nie można wykluczyć, że zostanie połączony z czujnikiem linii papilarnych dla jeszcze dokładniejszego potwierdzania tożsamości logujące się osoby.

Samsung nie zdradził, kiedy (i czy w ogóle) ma zamiar wprowadzić uwierzytelniania krwią to swoich urządzeń.

Korzystalibyście z odblokowywania krwią?

Michał Tomaszkiewicz
Tagi: #Mobile