07.06.2018 14:20

Spotify chce dogadywać się z artystami z pominięciem wytwórni

Spotify namawia artystów na udzielanie serwisowi bezpośrednich licencji na odgrywanie muzyki – dzięki temu, mimo że stawki będą niższe, wykonawcy zarobią nawet kilka razy więcej.

dziewczyna słuchająca muzyki
foto: materiały prasowe

Coś dużego szykuje się na rynku muzycznym – Apple ogłosiło, że angażuje się w proces tworzenia muzyki. Nie będzie to jeszcze produkcja muzyki, dzięki czemu serwis Apple Music mógłby oferować własne, oryginalne albumy tak, jak Netflix kręci własne filmy i seriale – jest to jednak pierwszy sygnał, że wytwórnie muzyczne mają się nad czymś zastanawiać.

Drugim jest najnowsza propozycja Spotify, które proponuje (na razie artystom o mniejszym rozgłosie) podpisywanie bezpośrednich umów licencyjnych.

Wykonawcy, którzy się na to zdecydują, mogą liczyć na 50% przychodów z odtwarzania ich dzieł. Gdyby ich interesy były reprezentowane przez wytwórnię, mogliby liczyć na więcej, bo 54%. Jest jednak stanowcze „ale”.

Spotify proponuje artystom bezpośrednie umowy licencyjne

Dużą część tej kwoty - zazwyczaj 50 do 80% - pobiera sam dystrybutor. Jak więc widać, propozycja Spotify jest dla artystów (jak i samego serwisu) korzystna – ci pierwsi zarobią znacznie więcej, nawet jeśli ci drudzy będą za ich muzykę płacić mniej.

Spotify podkreśla, że nie chce stać się wydawcą ani dystrybutorem – zawarte z serwisem porozumienie nie ma żadnego wpływu na inne umowy zespołów. Wykonawcy zachowują wszelkie prawa do prowadzenia interesów z innymi podmiotami i zachowywania całych wpływów finansowych dla siebie – wytwórnie oczekują procentów od każdej działalności zespołów, którymi się opiekują.

Serwis streamingowy z tego powodu nie może proponować tego sposoby znanym wykonawcom, którzy reprezentowani są już przez wytwórnie – podpisanie takiej umowy złamałoby postanowienia już obowiązującej.

Czy Spotify ma dobry pomysł?

Michał Tomaszkiewicz
Tagi: #Mobile