22.12.2016 13:26

Uber dowiezie wprost w objęcia znajomych

Uber wprowadza do swojej aplikacji nową funkcję – i trudno powiedzieć, czy powinno się z niej cieszyć, czy też może raczej trzeba się bać. 

Uber dowiezie wprost w objęcia znajomych
foto: kadr z wideo

Podawane przez Ubera uzasadnienie pomysłu na nową opcję w aplikacji ma sporo sensu. Rzeczywiście, zazwyczaj gdy udajemy się jakiś miejsce, robimy to po to, żeby się z kimś zobaczyć.

Możliwość wskazania w aplikacji osoby jako celu podróży może więc ułatwić doprowadzenie do spotkania i oszczędzić nieco czasu potrzebnego na umawianie się i uzgadnianie, gdzie należy się udać.

Jeśli jednak przypomnimy sobie o tym, że Uber przyznał się do śledzenia swoich użytkowników po zakończeniu przejazdu, nowa funkcja zaczyna wyglądać jak rażące naruszenie prywatności. Czy tak jest w istocie?

Twórcy aplikacji uspokajają, że nikt nie dostanie informacji o naszej lokalizacji – a ta jest przecież potrzebna do wyznaczenia trasy kursu – bez naszej zgody. Działanie opcji zostało pokazane na krótkim filmie.

Jak widać, osoba do której chcemy się dostać otrzymuje powiadomienie o chęci naszego przybycia i jest pytana, czy chce udostępnić swoją lokalizację. Jeśli się zgodzi – wystarczy wskoczyć do samochodu Ubera i zostaniemy dowiezieni wprost w objęcia znajomego. O ile w międzyczasie nie zmieni miejsca pobytu – o czym zresztą lojalnie informuje Uber.

Będziecie korzystać z nowej funkcji Ubera?

Brak zgody na otrzymanie danych GPS oznacza, że trzeba rozwiązać sprawę w tradycyjny sposób i telefonicznie zapytać, gdzie powinniśmy się wybrać.

Korzystając z Ubera warto pamiętać, że kierowcy nie zawsze muszą stosować się do zaleceń maksymy „klient nasz pan”. Twórcy aplikacji przygotowali zestawienie zachowań, za które możemy być wyrzuceni z samochodu i permanentnie zbanowani. I nie chodzi tylko i wyłącznie o zakaz seksu na tylnym siedzeniu.

W czyje ramiona dalibyście się zawieźć Uberowi?

Michał Tomaszkiewicz
Tagi: #Mobile